Czubek włoskiego buta

Karolina Guzińska
10-09-2004, 00:00

200 km wybrzeża. Morza czyste i pełne ryb. Dzika przyroda, ciepły klimat, zabytki antyku. I dodatkowy plus — turystów mniej niż na północy kraju.

— W Kalabrii jest niewielu przyjezdnych z Włoch czy Niemiec. Stąd mniej komercji — wielojęzycznych napisów, międzynarodowych potraw. Na plaży nie trzeba walczyć o miejsce. I ten spokój! Zachwyca nie tknięty cywilizacją krajobraz. Nie stawia się tu wielkich hoteli. Miejsca do spania wyszukuje się w internecie. Tak zrobiliśmy, zachęceni przez znajomą mieszkającą we Włoszech. I były to moje najwspanialsze wakacje! — zapewnia Sylwia Siwiec, brand menedżer w firmie Diparlux.

Kąpiel w krysztale

Górzysty czubek włoskiego buta — prawie całą Kalabrię zajmują Aspromonte, pasmo Apeninów — oblewają dwa morza: Tyrreńskie i Jońskie.

— Kalabria jest długa, spotyka się tu każdy typ wybrzeża — góry schodzące wprost do morza, urocze zatoczki, skaliste urwiska... I różnorodne plaże — piaszczyste, żwirowe, kamieniste. I te ciemne, powstałe wskutek działalności wulkanicznej. Do wyboru! A morze? Nieskazitelnie czyste, turkusowe, przejrzyste... To kompleksowy region, zimą da się nawet pojeździć na nartach — zachwala Cristiano Pinzauti, prezes firmy Getronics Polska.

Za jedno z najpiękniejszych wybrzeży uznaje się przylądek Capo Vaticano. Przy dobrej widoczności da się zeń dojrzeć Sycylię! Pełno tu wysepek i przybrzeżnych dzikich zatoczek. Z kolei plażę w Diamante — miasteczku słynącym z emalii ściennych — pokrywają biało-czarne kamyki. Ruch fal i blask słońca tworzy na nich niesamowite efekty — ma się wrażenie kąpieli w płynnym krysztale. Stąd i nazwa miasteczka... Zaś plaża w Tropei — malowniczo wznoszącej się na skalnym urwisku — oślepia bielą.

— To drobniutki, płaski żwirek. Miękki — da się po nim chodzić boso. Nie klei się — jak piasek — do ciała ani do ręcznika. A woda w Morzu Tyrreńskim jest tak przejrzysta, że na głębokości 5 m widać dno! Bawiliśmy się, rzucając kamienie i nurkując po nie — wspomina Sylwia Siwiec.

Tropea — wykuta w skale perełka wybrzeża — jest równie znana z trattorii i dobrego jedzenia.

— Podają fantastyczną rybę — miecznika, z miejscowym czerwonym winem Ciro. Schłodzone, świetnie smakuje latem — rozmarza się Cristiano Pinzauti.

W kuchni regionu widać wpływy greckie — bakłażany, słodycze z fig, migdałów i miodu... Oprócz czerwonego Ciro, lokalnie wytwarza się także białe wina, np. słodkie Greco di Bianco.

— Urzekły mnie lokalne sklepiki — mroczne, zastawione antycznymi meblami, prowadzone z reguły przez starych ludzi... Jak nie z tej epoki! Ale na półkach — obok regionalnych przysmaków — produkty międzynarodowych koncernów spożywczych — zaznacza Sylwia Siwiec.

Cierpkość gór

Skaliste Aspromonte nie są zbyt wysokie (najwyższy szczyt Montalto liczy 1956 m). Mimo to — niemal niedostępne. Bardzo zielone, do wysokości 800 m porośnięte gęstymi lasami dębowymi i bukowymi.

— Jak smakuje cytryna? Cierpko, drażniąco... Po włosku — aspro. Nazwa oddaje charakter tych gór. Są dzikie, bez szlaków turystycznych, trudne do zdobycia — tłumaczy Cristiano Pinzauti.

Majestatyczne Aspromonte zachwycają surową urodą, a krążące o nich opowieści pobudzają wyobraźnię. Grasował tu niegdyś miejscowy Robin Hood — Giuseppe Musolino (ma grobowiec w Santo Stefano). A nie tak dawno temu...

— Gdy „mafia calabrese” porywała ludzi, ukrywała ich w ostępach Aspromonte. Byli praktycznie nie do odnalezienia. Tak mówiła przewodniczka — twierdzi Ewa Dargiewicz, specjalista ds. projektów HRDL w Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej.

Kalabria to jeden z najbiedniejszych regionów kraju. Duże bezrobocie, typowo południowa, leniwa atmosfera. Nikomu się nie spieszy...

— Widać różnicę między Włochami z północy i południa. W Kalabrii mawiają, że ludzie z północy to zaganiani yuppies... Oni zaś żyją powoli, przeciągając sjestę do granic możliwości. Nie obowiązują tu rozkłady jazdy, nie wiadomo też, gdzie są przystanki. Gdy chcieliśmy skorzystać z lokalnej komunikacji, szliśmy na dworzec, skąd autobusy ruszały. Albo łapaliśmy stopa — opowiada Ewa Dargiewicz.

Dodaje, że tamtejsi ludzie z reguły nie znają angielskiego — kłopoty mieli nawet pracownicy lotniska! Są jednak przyjaźni i otwarci.

— Giuseppe — pilnujący plażowych leżaków pomocnik głównego „pilnowacza” — śpiewał nam przeboje z San Remo. I opowiadał o sobie. Po włosku. Na trzeci dzień już go rozumieliśmy — miał siostrę i brata, mieszkał z rodzicami... — wspomina Ewa Dargiewicz.

Ślady historii

Wielka Grecja — Megale Hellas, Magna Graecia — tak od VI w. p.n.e. nazywano skolonizowane przez Greków południową Italię i wschodnią Sycylię. W Italii Wielka Grecja obejmowała Lukanię, Kalabrię Bruttium i Apulię. Po dziś dzień natyka się tu na świadectwa greckiej przeszłości. Jak dwa słynne posągi z brązu wydobyte na początku lat 80. z Morza Jońskiego w pobliżu Riace. Autorstwo jednej statuy przypisuje się samemu Fidiaszowi, wielkiemu greckiemu rzeźbiarzowi z V w. p.n.e. Wystawione w Muzeum Narodowym w Reggio di Calabria — największym mieście regionu — przyciągają tłumy zwiedzających. Z nie mniejszą ciekawością oglądają „pinakes”, terakotowe tabliczki związane z kultem Persefony, czy marmurową głowę Apolla, kopię greckiego oryginału z V w. p.n.e. Antyczne pamiątki zobaczy się też w innych kwitnących niegdyś miastach Megale Hellas — jak Locri Epizefiri, położonym w pobliżu Locri (południe Kalabrii). Zachowały się tu ruiny amfiteatru, a najcenniejszym eksponatem miejscowego Muzeum Archeologicznego są fragmenty terakot wotywnych z V w. p.n.e.

Choć Kalabria nie może się poszczycić tak znanymi zabytkami jak inne regiony Włoch, pełno tu skarbów kultury z różnych epok — nie tylko antyku. Rzadko spotka się np. tak piękną księgę, jak przechowywany w Muzeum Diecezjalnym w Rossano Codex Purpureus — unikalna grecka ewangelia z V-VI w. n.e. Zachwyca srebrnymi literami i misternymi ilustracjami: figurami i scenami religijnymi.

Normańska katedra w Tropei, grobowiec Izabeli Aragońskiej (żony króla Francji Filipa III) w XII-wiecznej katedrze w Consenza, marmurowa Madonna z XIV-wiecznej szkoły pizańskiej, zdobiąca największą budowlę sakralną regionu — bogatą w XVI- i XVII-wieczne dzieła sztuki katedrę w Gerace, czy bizantyjskie kościółki z X wieku w miejscowościach Rossano i Stilo — to tylko niektóre miejsca warte obejrzenia. Część obiektów zagospodarowano nietypowo — jedna z dyskotek w Sanginieto Lido mieści się w starym zamku z pięknymi basztami...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Guzińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / Czubek włoskiego buta