Jeśli negocjacje z Deutsche Telekom powiodą się, to Elektrim i Vivendi mogą sprzedać swoje udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej. Wszystkie strony byłyby zadowolone. Na razie rada nadzorcza warszawskiej spółki odwołała cały zarząd, który w miniony piątek złożył wniosek o upadłość holdingu.
Nowy zarząd Elektrimu podejmie rozmowy z obligatariuszami, którym jest winien około 2 mld zł i być może wycofa wniosek o upadłość.
— Jeśli rozmowy przyniosą efekt, to wycofanie wniosku będzie całkiem realne. Jeśli jednak nic się nie zmieni, to wniosek pozostanie w sądzie — mówi osoba związana z warszawskim holdingiem.
Czasu na negocjacje jest bardzo mało, bo wczoraj okazało się, iż rozprawa dotycząca upadłości holdingu odbędzie się już 7 października.
W nocy z poniedziałku na wtorek, rada nadzorcza Elektrimu — jednogłośnie — odwołała na posiedzeniu w Paryżu zarząd spółki z Maciejem Radziwiłłem na czele. Jednocześnie wybrano nowe władze holdingu. Prezesem został Wojciech Janczyk, były wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za finansowanie projektów infrastrukturalnych. Wcześniej był on związany z BRE Corporate Finance (przed zmianą nazwy — BMF). Jedynym wiceprezesem został Ryszard Opara, dotychczasowy członek rady nadzorczej i jeden z głównych akcjonariuszy warszawskiej spółki. Należy do niego niecałe 10 proc. akcji.
— Jeżeli jedyną przyczyną odwołania poprzedniego zarządu było złożenie przez niego wniosku o upadłość, to nie może to wróżyć dobrze na przyszłość — ocenia Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.
Negocjacje z obligatariuszami rozpoczął pod koniec ubiegłego roku Waldemar Siwak. Później, skonfliktowany z BRE Bankiem, ustąpił miejsca Jackowi Krawcowi. Kolejnym prezesem Elektrimu był odwołany właśnie Maciej Radziwiłł.
Analitycy potwierdzają nieoficjalne informacje płynące ze spółki.
— Naturalnym rozwiązaniem wydaje się powrót do rozmów z obligatariuszami i wycofanie wniosku o upadłość z zabezpieczeniem, że wierzyciele nie złożą sami takiego wniosku lub nie zechcą zabezpieczyć swoich długów na aktywach Elektrimu — uważa analityk PKO.
Coraz częściej spekuluje się także o rozmowach, jakie BRE Bank i Vivendi prowadzą z Deutsche Telekom (DT). Dotyczą one oczywiście rozwiązania sporu wokół Polskiej Telefonii Cyfrowej (sieć komórkowa Era), czyli najcenniejszego aktywa Elektrimu.
— Niemcy grają na dwa fronty. Z jednej strony negocjują, a z drugiej — domagają się szybkich decyzji trybunału arbitrażowego — mówi jeden z analityków.
DT, do którego należy 49 proc. udziałów w PTC, chce, aby sąd w Wiedniu stwierdził, że Elektrim jest niewypłacalny. Wówczas Niemcy będą mogli się domagać odkupienia od spółki udziałów w PTC po cenie równej ich wartości księgowej. Problem w tym, że Elektrim ma tylko jeden udział operatora. Reszta została przeniesiona do Elektrimu Telekomunikacji (o co również toczy się spór w Wiedniu). ET nie jest też już spółką Elektrimu. 51 proc. udziałów tej firmy posiada bowiem Vivendi. Te transakcje DT również zaskarżył w Wiedniu.
— Wszyscy byliby zadowoleni z porozumienia. Elektrim spłaciłby wierzycieli, Vivendi w końcu sprzedał swoje udziały i zakończył przygodę z inwestycjami na polskim rynku, a Niemcy przejęliby jednego z najlepszych operatorów komórkowych w Europie — podsumowuje jeden z analityków.