Od zakończenia programu Bezpieczny kredyt 2 proc. (BK2) minęły już ponad dwa lata. Choć trwał on zaledwie pół roku, to zdążył wyraźnie wpłynąć zarówno na rynek kredytów hipotecznych, jak i na ceny nieruchomości. Wielu klientów do dziś pamięta presję czasu i walkę o zdolność kredytową. Z Andrzejem Łukaszewskim, ekspertem finansowym Credipass rozmawiam dziś o tym, czy obecni beneficjenci programu BK2 nadal czerpią korzyści z tego rozwiązania oraz jak system rat malejących wpływa na całkowity koszt kredytu i sytuację finansową po 10 latach. Będzie też o tym, jakie czynniki decydują o atrakcyjności kredytów w nadchodzących latach i na jakie sygnały warto dziś zwracać uwagę, podejmując najlepsze decyzje finansowe.
- Program BK2 wywarł więc wyraźny wpływ zarówno na rynek kredytowy, jak i nieruchomościowy. Wielu klientów z tamtego okresu wraca dziś z pytaniami, czy korzystanie z programu nadal się opłaca. Odpowiedź jest jednoznaczna: tak. Nawet przy obecnej fali obniżek oprocentowania kredytów, te udzielane w ramach BK2 pozostają tańsze niż kredyty standardowe - mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert finansowy Credipass.
Tłumaczy, że moment, w którym rata kredytu standardowego zrównałaby się z ratą kredytu z dofinansowaniem, nastąpiłby przy oprocentowaniu na poziomie ok. 3,5 proc.
- Zakładając marżę na poziomie 1,5 proc., wymagałoby to stóp procentowych rzędu 2 proc. Obecne wydarzenia międzynarodowe powodują jednak, że osiągnięcie tego poziomu jest mało prawdopodobne w najbliższych latach. Dzięki temu raty kredytów z dofinansowaniem pozostają znacznie niższe niż w przypadku kredytów standardowych, a system rat malejących dodatkowo skraca okres spłaty kapitału w pierwszych latach. W praktyce oznacza to, że po 10 latach saldo kredytu może być nawet o 100–120 tysięcy złotych niższe niż przy kredycie spłacanym równymi ratami. To realna przewaga, nie tylko statystyka na papierze. Dlatego można powiedzieć, że część kredytobiorców „wygrała los na loterii” - po 10 latach, przy ewentualnej sprzedaży nieruchomości, będą mieli mniej kredytu do spłaty i większy zysk - mówi Andrzej Łukaszewski.
