Po doświadczeniach sprzed dwóch miesięcy, kiedy to premier José Luis Rodriguez Zapatero w ostatniej chwili odwołał przyjazd na II polsko-hiszpańskie konsultacje międzyrządowe, tym razem dotarł już w przeddzień wieczorem i nocował w Bristolu. Dla losów szczytu okazało się to zbawienne, albowiem rano nadeszła z Madrytu wieść o zamachu bombowym i gdyby akurat zastała Zapatero w samolocie — zapewne premier by zawrócił. Terroryzm stał się rzeczywistością Hiszpanii od wielu lat i nawet potrafi zmieniać tam rządy — wszak ubiegłoroczne wybory nie zostały wygrane przez socjalistów, lecz przegrane przez chadeckich ludowców, których liderzy 11 marca bezmyślnie zrzucili na ETA odpowiedzialność za krwawe zamachy Al-Kaidy.
Hiszpania i Polska są odległe, ale w Unii Europejskiej stały się siostrami. Pod względem potencjałów zajmujemy piąte i szóste miejsce, jednak Traktat Nicejski uprzywilejował oba państwa, zbliżając je w sile głosów ważonych do potentatów — Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. Nic dziwnego, że poprzedni premierzy Leszek Miller i José María Aznar zawarli w obronie nicejskich zdobyczy sojusz polsko-hiszpański, który okazał się tak skuteczny, iż sparaliżował przyjęcie Konstytucji dla Europy w pierwszym podejściu. Zaskakująca zmiana władzy w Madrycie zniszczyła naszą siostrzaną miłość — w kwestii i Nicei, i Iraku.
Szczegółowe konsultacje odbyli wczoraj szefowie (lub ich zastępcy) aż ośmiu resortów: spraw zagranicznych, obrony, gospodarki, pracy, infrastruktury, rolnictwa, sprawiedliwości oraz nauki. Najważniejsza była jednak debata premierów Marka Belki i José Zapatero na temat wieloletniego planu finansowego Unii Europejskiej na lata 2007-13. Interesy obu państw są... zbieżno-rozbieżne. Polska może liczyć na Hiszpanię w twardej walce o jak największy budżet i naciskaniu na płatników netto, aby nie wychodziło z nich takie skąpstwo, zaprzeczające ideom unijnej solidarności. Kiedy jednak uda się już wypiec jak największy budżetowy tort i przyjdzie do jego podziału — Hiszpania stanie się, z oczywistych powodów, naszym głównym rywalem.
Premier Zapatero oznajmił, że jego kraj przyjął już do wiadomości, iż po dwudziestu latach wspomaganego przez UE rozwoju skończy mu się dostęp do funduszy strukturalnych — ale Hiszpanie chcieliby, aby zakręcanie kurka następowało stopniowo. My pragniemy od zaraz otrzymywać kwoty w pełnej wysokości, na przykład na dopłaty dla rolników — a tu właśnie każą nam dochodzić stopniowo. Parafrazując ludowe porzekadło — syta siostra głodnej nie zrozumie...