Czytasz dzięki

Czy #jedzjabłka pomoże sadownikom?

AR
opublikowano: 03-08-2014, 08:37

Wiadomo już, że w polskich sklepach będzie w tym roku rekordowo dużo jabłek. Na razie na rynku jest spokojnie, ale ceny jabłek mogą zjechać bardzo nisko.

Aby ocenić to czy polscy internauci, którzy od kilku dni deklarują przejście na „jabłkową dietę”, pomogą sadownikom (patrz: #jedzjabłka), trzeba poczekać do września i października. Dopiero jesienne zbiory, nadające się do przechowywania, przeznaczone są na eksport. A będą prawdopodobnie niemałe, bo w tym roku mamy urodzaj.

Według wstępnych szacunków GUS w tym roku do koszyków sadowników spadnie o 2,8  proc. więcej tych owoców niż rok temu. Całkowite zbiory mogą wynieść nawet 3171 tys. ton.

W sytuacji odcięcia Polski od eksportu za wschodnią granicę, można się spodziewać, że na giełdach owocowych będą zalegać stosy jabłek. –  Utrata rynku rosyjskiego spowodować może zmniejszenie eksportu jabłek o 40 proc., do 650 tys. ton. Wzrost podaży na rynku krajowym z powodu embarga nałożonego przez Rosję wynieść może ok. 27 proc. – ocenia na podstawie szacunkowych wyliczeń Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Ceny prawdopodobnie mocno pójdą w dół. – Tak silny wzrost podaży na rynku krajowym musi spowodować ich obniżenie w skupie, zarówno w przypadku jabłek deserowych jak i tych kierowanych do przetwórstwa – dodaje Bożena Nosecka.

Tego samego obawiają się sadownicy. – Ceny jabłek deserowych już są na granicy opłacalności. Jeśli ja sprzedaję jabłko po 1 zł za kilogram, a koszty produkcji sięgają 0,80-0,90 zł to dla mnie nie jest to korzystna sytuacja – mówi Sławomir Kędzierski, Dyrektor Grupy Producenckiej SUN SAD.

Nic się nie dzieje

Na razie na rynku nie ma zamieszania. Ceny i sprzedaż świeżych zbiorów pirosów, papierówek, antonówek i elary geneva oferowanych sklepom i restauracjom na giełdzie w podwarszawskich Broniszach, są raczej stabilne. Te odmiany nie są wysyłane za granicę. Najdroższa kosztowała w piątek średnio 2,50, najtańsza – 1,50.

–  Podaż jabłek w większości uzależniona jest od plonowania i od warunków pogodowych w sezonie. Ceny kształtuje to, ile produktu w danym dniu dostarczą na rynek sadownicy oraz popyt.  Akcja #jedzjabłka jest bardzo ciekawym pomysłem, ale czy i jaki wpływ będzie ona miała na rynek dystrybutora i konsumenta trzeba jeszcze poczekać” – powiedziała Małgorzta Skoczewska, rzecznik prasowy giełdy w Broniszach.

Wnioski? Jabłka będą tanie, więc każdy z nas powinien wzbogacić swoją dietę o jedną czwartą więcej zdrowych, smacznych, polskich odmian niż zazwyczaj. W szarlotkach, cydrach, daniach mięsnych albo na surowo - jak kto lubi. Zatem? #jedzjabłka.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AR

Polecane