Czy można zakręcić rosyjskie kurki

opublikowano: 01-03-2022, 20:00

Europa może się obyć bez surowców energetycznych z Rosji. Będzie to jednak bardzo trudne i będzie wymagało wielu kompromistów politycznych.

Jedno ważne pytanie ekonomiczne zaprząta dziś głowę decydentów, inwestorów i zapewne wszystkich obywateli: czy można wprowadzić embargo na import rosyjskich surowców energetycznych? Rynek już od jakiegoś czasu żyje tym tematem, co widać po szybko rosnących cenach ropy czy gazu. Podejrzewam, że politycy pracują nad opcjami zapewnienia dodatkowych źródeł energii. Ceną za zastosowanie takiego instrumentu może być recesja, ale jej głębokość może być różna – przy korzystnych wiatrach może udać się uniknąć dużego kryzysu gospodarczego.

W ostatnich dniach ceny ropy na rynkach ewidentnie przyspieszyły, co wskazuje, że temat ograniczeń w przepływie surowców energetycznych między Rosją a światem jest rozpatrywany coraz bardziej serio. We wtorek ropa Brent drożała aż o 8,5 proc. (choć Rosja dostarcza akurat inny rodzaj ropy), najmocniej od momentu zakończenia pierwszej fali pandemii COVID-19 latem 2020 r. Źródłem obaw o dostawy jest zresztą nie tylko możliwość wprowadzenia embarga na import przez kraje zachodnie lub zakazu eksportu przez Rosję, ale też decyzje prywatnych firm, które pod presją polityczną i finansową przestają handlować z Rosją.

Problem ropy i gazu trzeba zapewne rozpatrywać oddzielnie. W przypadku ropy ciekawą analizę przedstawiła firma OilX Research, natomiast w przypadku gazu scenariusz zakręcenia kurków analizował think tank Bruegel. Skorzystałem z analiz zewnętrznych, ponieważ sam nie czuję się kompetentny w tym temacie.

W obu analizach konkluzja jest taka, że UE i USA mogłyby zatrzymać import surowców energetycznych, ale chcąc uniknąć kryzysu na miarę pandemii – czyli spadku PKB o kilka procent – musiałyby bardzo mocno popracować nad dodatkowymi źródłami dostaw.

Rosja dostarcza na światowe rynki ok. 5 mln baryłek ropy dziennie (nie licząc zużycia własnego), co stanowi ok. 5 proc. światowego zużycia. W 2020 r. światowe zużycie spadło mniej więcej o taką wielkość. W bardzo dużym przybliżeniu można zrównać rezygnację z rosyjskiej ropy z redukcją popytu na świecie na miarę recesji pandemicznej.

Zdaniem OilX Research dużą część tego braku można jednak uzupełnić, choć będzie to bardzo trudne. Jednym źródłem mogłyby być dodatkowe dostawy z Iranu, gdyby udało się z tym krajem osiągnąć porozumienie. Na razie Iran w konflikcie opowiadał się po stronie Rosji, więc możliwość wykorzystania tego kierunku nie jest bardzo prawdopodobna. Innym źródłem mogłoby być zwiększenie produkcji przez kraje OPEC, choć to też na razie nie jest scenariusz na dziś. Kolejne źródło to przekierowanie dostaw idących do Chin i Indii, które prawdopodobnie otrzymają więcej rosyjskiej ropy, jeżeli USA i UE przestaną ją kupować. Źródłem redukowania luki będzie musiało być też zmniejszenie globalnego popytu, czyli spowolnienie lub stagnacja gospodarki.

W przypadku gazu kalkulacja jest również bardzo złożona. Think tank Bruegel przeprowadził ją dla Europy, bo to UE jest najbardziej uzależniona od rosyjskiego gazu - aż jedna trzecia zużywanego gazu w pochodzi z Rosji.

Największym wyzwaniem będzie uzupełnienie zapasów przed zimą 2022/23, bo wiosnę i lato tego roku można przetrwać bez rosyjskiego gazu. Uzupełnienie może pochodzić m.in. z dodatkowych dostaw LNG ze Stanów Zjednoczonych, ale Bruegel twierdzi, że największym problemem jest zorganizowanie systemu zakupów i dystrybucji w Europie. Przerwanie dostaw z Rosji całkowicie zaburzy system dostaw i trzeba będzie go zorganizować w pewnej mierze od nowa.

Inne źródła oszczędności to m.in. zatrzymanie wygaszania elektrowni jądrowych w Niemczech, przesunięcie części zużycia energii na węgiel, znaczne przyspieszenie wprowadzania pomp ciepła oraz specjalne środki oszczędnościowe po stronie gospodarstw domowych. Część bilansowania zmniejszonej podaży i popytu będzie musiała się też odbyć po stronie niższej aktywności przemysłowej. Zdaniem autorów raportu Bruegel Europa może jednak uniknąć głębokiej recesji.

Ktoś mógłby powiedzieć, że czas jest tak wyjątkowy, że powinno się zakazać importu surowców z Rosji bez względu na koszty. Jest to myślenie mi bliskie. Warto jednak pamiętać, że zdewastowana ekonomicznie Europa będzie miała też dużo mniejszą siłę, by przeciwstawiać się Rosji. Do problemu trzeba podejść odważnie, ale też inteligentnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane