Czy NBP pójdzie w ślady banków z regionu?

Mariusz Zaród, zastępca dyrektora departamentu inwestycyjnego w Quercus TFI
opublikowano: 2021-08-25 20:00

We wtorek Narodowy Bank Węgier podniósł stopy procentowe. Trzecia z rzędu podwyżka o 30 pkt baz. wywindowała koszt pieniądza do 1,5 proc. Obecnie Węgrzy mają najwyższe stopy procentowe w całej Unii Europejskiej. Dodatkowo zdecydowano o ograniczeniu skupu aktywów z 60 do 50 mld HUF tygodniowo. Bieżące zakupy będą skoncentrowane na długoterminowych obligacjach, aby utrzymać płaską krzywą rentowności i obniżyć koszty finansowania. Zarówno komunikat, jak i konferencja po posiedzeniu nadal mają jastrzębi wydźwięk. Na najbliższych posiedzeniach należy spodziewać się kolejnych podwyżek i dalszego, stopniowego wygaszania luzowania ilościowego.

Podobną politykę monetarną prowadzi Czeski Bank Centralny. Dotychczas dwukrotnie podwyższył stopy procentowe: w czerwcu i w sierpniu. Do kolejnej podwyżki dojdzie prawdopodobnie na najbliższym posiedzeniu pod koniec września. Obydwa kraje mają obecnie znacznie ostrzejszą politykę pieniężną niż ta, którą prowadzi Narodowy Bank Polski.

Sytuacja gospodarcza nie różni się znacząco pomiędzy Polską a Węgrami. Silny wzrost gospodarczy w drugim kwartale w związku z bardzo niską zeszłoroczną bazą oraz podwyższona inflacja będą nam towarzyszyć przez najbliższe miesiące. Jednak NBP nie chce pójść wzorem swoich regionalnych odpowiedników. Prezes Adam Glapiński utrzymuje gołębie nastawienie i wielokrotnie powtarzał, że prowadzonej przez niego instytucji bliżej jest do Europejskiego Banku Centralnego, który nie zamierza w najbliższym czasie normalizować polityki monetarnej, niż do banków centralnych z Czech czy Węgier.

Pierwszych podwyżek stóp procentowych w Polsce należy spodziewać się dopiero na początku przyszłego roku, a ścieżka normalizacji będzie bardzo powolna. To powinno sprzyjać stabilizacji na rynku długu skarbowego, ale będzie negatywne dla złotego, która osłabi się, zwłaszcza do węgierskiego forinta i czeskiej korony.