Czy prymus świadczy o całej klasie?

Andrzej Nierychło
opublikowano: 2005-12-30 00:00

Czy na początku 2005 r. ktokolwiek przypuszczał, że będziemy go żegnać w otoczeniu rekordów, którymi karmi rynek warszawska giełda?

Powyższe zdanie jest plagiatem. Rozpoczynało sylwestrowy komentarz zamieszczony w tym miejscu dokładnie rok temu i zostało dzisiaj żywcem przepisane. Zmieniono tylko rok na właściwy. Tak się bowiem składa, że zachowało aktualność — giełdowe indeksy nadal biją rekord za rekordem.

Przyjęło się uważać, że „giełda jest barometrem gospodarki”. Jeśli tak, to standardowe noworoczne sumowanie stanu krajowej ekonomiki mamy z głowy: było pysznie. I tu kłopot, bo gołym okiem widać, że wcale tak pysznie nie było. Nie wdając się w oceny cząstkowe, polskiej gospodarce możemy wystawić za odchodzący 2005 r. co najwyżej słabą czwórkę na tradycyjnej szkolnej skali.

Giełda jest bowiem nie tyle barometrem, ile prymusem gospodarki. Grupuje najlepsze, wyselekcjonowane firmy i ich stan komunikuje ogółowi. Dane o kondycji giełdy są zatem lepsze co najmniej o jeden pułap od średnich wskaźników krajowych. I niech tak już zostanie, bo przecież trudno przy świątecznej okazji życzyć giełdzie, aby stała się odbiciem i emanacją przeciętności.

Słaba czwórka, o której była mowa, nie jest wcale oceną złą. Zwłaszcza że uzyskana została w trudnych, nietypowych warunkach. Przez trzy ćwierci roku rząd nie tyle rządził, ile doraźnie administrował. Dwie kampanie wyborcze jak zwykle stały się polem popisów bajkopisarzy ekonomicznych. Nowa ekipa rządowa z wyraźnym wysiłkiem wpasowywała się w fotele, a nie trzeba chyba przypominać, jak wrażliwe bywają rynki na nieostrożne wypowiedzi pana ministra (a zwłaszcza pani minister...). Tymczasem rok kończy się przy zupełnie przyzwoitych wskaźnikach makroekonomicznych. Mimo że polska gospodarka nie osiągnęła jeszcze wymarzonej niezależności od polityki, przed czym przestrzega poniżej Janusz Lewandowski. Ale mijający rok pokazał, że znacząca część gospodarki, sprywatyzowana i zrestrukturyzowana, osiągnęła już sporą dozę autonomii od polityki. To — po prostu — drogowskaz.