Czy też przeżyją, czy dotrwają?

opublikowano: 18-04-2019, 22:00

Zakończona jak zawsze w czwartek — tym razem był to Wielki Czwartek — wyjazdowa czterodniówka Parlamentu Europejskiego (PE) w Strasburgu była zarazem pożegnalną sesją kadencji 2014-19.

Mandaty obecnych europosłów formalnie wygasną dopiero w niedzielę 30 czerwca 2019 r., zaś następnego dnia zjedzie do Strasburga już nowy skład, wybrany na kadencję 2019-24. Niemniej od Wielkanocy aż do inauguracyjnego posiedzenia PE we wtorek 2 lipca 2019 r. w kalendarzu nie ma już nic, nie tylko sesji, lecz także posiedzeń komisji, spotkań w krajowych okręgach etc. Europosłów czeka 2,5 miesiąca wynagradzanego jak dotychczas słodkiego życia na zwolnionych obrotach, podobnie zresztą jak ich asystentów, pracowników biur etc.

Jeremy Corbyn wyprzedza Theresę May w sondażach przed brytyjskimi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Zobacz więcej

Jeremy Corbyn wyprzedza Theresę May w sondażach przed brytyjskimi wyborami do Parlamentu Europejskiego. fot REUTERS-Darren Staples-Forum

Niemal kwartał miodu zakłóca jednak bardzo stresujący termin dziegciu. Nieubłaganie zbliża się wielka próba, czyli wybory do PE, odbywające się w 28 państwach w wydłużony weekend 23-26 maja. Do opisu nastrojów europosłów idealnie pasuje kultowa piosenka Skaldów do tekstu Agnieszki Osieckiej: „Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają… Na łące stoją jak na scenie — czy też przeżyją, czy dotrwają?” Zgodnie ze swoją wyborczą tradycją w czwartek 23 maja zaczną Wielka Brytania i Holandia. W piątek i sobotę zagłosuje kilka innych państw, ale zdecydowana większość, w tym Polska — w niedzielę 26 maja. Wobec odłożenia brexitu udział Wielkiej Brytanii w wyborach stał się już pewnikiem, zatem na razie do szuflady (ale nie do kosza) trafi reforma PE — zmniejszenie liczby foteli z 751 do 705, a także korekta ich przydziałów dla poszczególnych państw. Zatem Polska będzie miała 51 europosłów, tak jak w kończącej się kadencji, a nie 52. Na szczęście taka zmiana absolutnie nie zakłóci u nas procedury, okręgiem rozliczeniowym jest cały kraj, zatem Państwowa Komisja Wyborcza ustali metodą d’Hondta po prostu 51 ilorazów dających partiom mandaty, a pechowy 52 znajdzie się już pod kreską. Swoją drogą ciekawe, kto i z którego komitetu okaże się owym nieszczęśnikiem… W każdym razie jedyna konieczna nowelizacja polskich przepisów to zmiana cyferki, z 2 na 1, w technicznym postanowieniu prezydenta RP, którego § 2 na razie brzmi: „W Rzeczypospolitej Polskiej wybiera się 52 posłów do Parlamentu Europejskiego”.

fa44e31e-90f7-11e9-bc42-526af7764f64
Poza scenariuszem
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE
Poza scenariuszem
autor: Marek Wierciszewski
Wysyłany co dwa tygodnie
Marek Wierciszewski
Newsletter poświęcony globalnym rynkom finansowym. Strategie inwestycyjne, alternatywne scenariusze, makrospojrzenie.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Od wielu miesięcy unijne sondaże wyborcze uwzględniały 705 miejsc w PE. W tym tygodniu pierwszy raz odniosły się do liczby 751, z mandatami brytyjskimi. Wprowadziło to do prognoz istotną zmianę. Okazuje się, że w Zjednoczonym Królestwie przoduje sondażowo Partia Pracy, wyraźnie przed konserwatystami. W relacjach wewnątrzbrytyjskich to sygnał, że związana z brexitem ostrzegawcza żółta kartka dla premier Theresy May zaczyna przechodzić w kolor „późnopomarańczowy”, już naprawdę bliski czerwonego. Przedświąteczna radość naturalnie zapanowała w międzynarodówce Socjalistów i Demokratów. Ta grupa tradycyjnie trzyma w PE drugie miejsce, za chadecką Europejską Partią Ludową. Sondaże bez Wielkiej Brytanii wieszczyły właśnie S&D największe straty, łącznie ze strąceniem z drugiego miejsca, co oznaczałoby również utratę stanowiska przewodniczącego PE, zajmowanego zawsze przez połowę kadencji (ostatnio był nim Martin Schulz). Odłożenie brexitu groźbę wisząca nad międzynarodówką centrolewicową przynajmniej czasowo odsuwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu