Czy warto inwestować za granicą?

MATTHIAS HOPPE wiceprezes i zarządzający Franklin Templeton
opublikowano: 19-03-2012, 10:54

MATTHIAS HOPPE wiceprezes i zarządzający Franklin Templeton

Zdecydowanie tak. Im więcej, tym lepiej. Inwestorzy na całym świecie zwykle lokują ogromną większość swoich oszczędności w aktywach krajowych. To wielki błąd. Akcje nawet zupełnie niepodobnych do siebie przedsiębiorstw, notowanych natomiast na tym samym rynku, poruszają się zwykle w tym samym kierunku.

Dodanie do portfela aktywów zagranicznych zmniejsza ryzyko, i to bez konieczności rezygnacji z zysków. Przedsiębiorstwa z innych krajów czy kontynentów są po prostu znacznie mniej związane z koniunkturą w danym kraju. Z dywersyfikacji mogą zrezygnować tylko najwięksi ryzykanci.

Najlepiej posiadać też aktywa z innych klas: obligacje, surowce, a nawet trochę złota. Najlepiej oceniamy perspektywy aktywów ryzykownych: akcji, obligacji korporacyjnych i długu krajów rozwijających się. Warto jednak zabezpieczyć się na każdy scenariusz. Dobry moment na dodanie do portfela funduszy akcji zagranicznych może być właśnie teraz.

Złoty nadal ma pewien potencjał do umocnienia, ale akcje notowane na GPW nie są specjalnie tanie w porównaniu z papierami z innych rynków Europy Środkowej i Wschodniej. Ponadto sam region jest szczególnie wrażliwy na sytuację w strefie euro. W razie dalszych kłopotów zachodnie banki będą wyprzedawały aktywa na wschodzie. To może spowolnić akcję kredytową w regionie, podkopać perspektywy wzrostu i zyski spółek. Dlatego w Europie przeważamy akcje z dojrzałych rynków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATTHIAS HOPPE wiceprezes i zarządzający Franklin Templeton

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Czy warto inwestować za granicą?