Czystka, potem NIK i prokuratura

Mariusz Zielke
04-10-2006, 00:00

Resort edukacji potwierdza, że doszło do nieprawidłowości przy komputeryzacji szkół. Grozi prokuraturą. Pieniądze leżą.

Roman Giertych, wicepremier i minister edukacji, odniósł się do informacji ujawnionych w poniedziałek przez „Puls Biznesu”, m.in. o inspekcji Najwyższej Izby Kontroli (NIK) w resorcie. Wicepremier potwierdził, że taka kontrola się odbyła i wykazała nieprawidłowości.

Polska Agencja Prasowa, powołując się na wypowiedź ministra Giertycha, podała, że NIK szykuje zawiadomienie do prokuratury w sprawie działań kilku osób, które pracowały w resorcie edukacji. Zostały one już zwolnione z pracy. NIK na razie tego nie potwierdza.

— Trwa analiza materiału. Dopiero po niej będzie można stwierdzić, czy uzasadnione jest kierowanie zawiadomień do prokuratury — usłyszeliśmy w biurze prasowym NIK.

Ogniem i mieczem

„PB” ujawnił, że NIK na wniosek samego ministerstwa skontrolowała przetargi na komputeryzację szkół. W latach 2004-06 resort mógł wydać 3 mld zł, w większości z funduszy UE. Na pracownie komputerowe w szkołach, centrach kształcenia i bibliotekach miało pójść blisko 1,5 mld zł. Przynajmniej 650 mln zł zostało jeszcze do zagospodarowania. Z ogłoszeniem prawidłowych przetargów resort miał problemy. Dopiero od wakacji 2005 r. nastąpił przełom — resort ogłosił kilkadziesiąt przetargów, m.in. na komputeryzację i szkolenia. Teraz NIK stwierdziła, że część pieniędzy wydano z naruszeniem procedur.

Według Romana Giertycha, chodzi o działanie urzędników na rzecz firm uczestniczących w przetargach, łącznie z fałszowaniem dokumentów i poświadczaniem nieprawdy. Były też sytuacje, że w trakcie przetargu zmieniano sprzęt z lepszego na gorszy.

— Jakiekolwiek tłumaczenie sprawy chęcią lepszej absorpcji środków unijnych jest czymś niepoważnym, niezrozumiałym w sensie prawnym — ocenił minister.

Podkreślił, że nie ma wiedzy o korupcji związanej z tą sprawą. Zapewnił, że wprowadził restrykcyjne stosowanie prawa unijnego i ustawy o zamówieniach publicznych.

Pieniądze do wzięcia

Firmy uczestniczące w przetargach bronią urzędników: naginali procedury, by wykorzystać pieniądze UE. Pytają, co resort chce zrobić, by przyspieszyć procedury.

— Przetargi stanęły. Pewnie teraz do końca roku nie uda się już nic wykorzystać. Może w ogóle te pieniądze przepadną — mówi jeden z potencjalnych wykonawców.

Resort edukacji nadal nie odpowiedział na pytanie „PB”, ile z 3 mld zł na unijne projekty wykorzystał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Czystka, potem NIK i prokuratura