Resort edukacji potwierdza, że doszło do nieprawidłowości przy komputeryzacji szkół. Grozi prokuraturą. Pieniądze leżą.
Roman Giertych, wicepremier i minister edukacji, odniósł się do informacji ujawnionych w poniedziałek przez „Puls Biznesu”, m.in. o inspekcji Najwyższej Izby Kontroli (NIK) w resorcie. Wicepremier potwierdził, że taka kontrola się odbyła i wykazała nieprawidłowości.
Polska Agencja Prasowa, powołując się na wypowiedź ministra Giertycha, podała, że NIK szykuje zawiadomienie do prokuratury w sprawie działań kilku osób, które pracowały w resorcie edukacji. Zostały one już zwolnione z pracy. NIK na razie tego nie potwierdza.
— Trwa analiza materiału. Dopiero po niej będzie można stwierdzić, czy uzasadnione jest kierowanie zawiadomień do prokuratury — usłyszeliśmy w biurze prasowym NIK.
Ogniem i mieczem
„PB” ujawnił, że NIK na wniosek samego ministerstwa skontrolowała przetargi na komputeryzację szkół. W latach 2004-06 resort mógł wydać 3 mld zł, w większości z funduszy UE. Na pracownie komputerowe w szkołach, centrach kształcenia i bibliotekach miało pójść blisko 1,5 mld zł. Przynajmniej 650 mln zł zostało jeszcze do zagospodarowania. Z ogłoszeniem prawidłowych przetargów resort miał problemy. Dopiero od wakacji 2005 r. nastąpił przełom — resort ogłosił kilkadziesiąt przetargów, m.in. na komputeryzację i szkolenia. Teraz NIK stwierdziła, że część pieniędzy wydano z naruszeniem procedur.
Według Romana Giertycha, chodzi o działanie urzędników na rzecz firm uczestniczących w przetargach, łącznie z fałszowaniem dokumentów i poświadczaniem nieprawdy. Były też sytuacje, że w trakcie przetargu zmieniano sprzęt z lepszego na gorszy.
— Jakiekolwiek tłumaczenie sprawy chęcią lepszej absorpcji środków unijnych jest czymś niepoważnym, niezrozumiałym w sensie prawnym — ocenił minister.
Podkreślił, że nie ma wiedzy o korupcji związanej z tą sprawą. Zapewnił, że wprowadził restrykcyjne stosowanie prawa unijnego i ustawy o zamówieniach publicznych.
Pieniądze do wzięcia
Firmy uczestniczące w przetargach bronią urzędników: naginali procedury, by wykorzystać pieniądze UE. Pytają, co resort chce zrobić, by przyspieszyć procedury.
— Przetargi stanęły. Pewnie teraz do końca roku nie uda się już nic wykorzystać. Może w ogóle te pieniądze przepadną — mówi jeden z potencjalnych wykonawców.
Resort edukacji nadal nie odpowiedział na pytanie „PB”, ile z 3 mld zł na unijne projekty wykorzystał.