Dalszy spadek wartości euro względem dolara

Joanna Pluta, Tomasz Regulski; Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A.
opublikowano: 13-01-2009, 10:35

Można powiedzieć, że zakończenie wczorajszej sesji na krajowym rynku walutowym pogrzebało nadzieje na styczniowe odreagowanie w notowaniach złotego, oczekiwane po bardzo silnej deprecjacji polskiej waluty w grudniu.

Sesja przebiegała w bardzo spokojnych nastrojach i właściwie prawie nic nie zapowiadało takiego biegu wypadków, jaki miał miejsce po południu. Kurs EUR/PLN poruszał się w wąskim paśmie wahań 4,0100 – 4,0400. Niewielką zmienność wykazywały również notowania USD/PLN, pozostające do popołudnia w przedziale 3,0000 – 3,0300. Tym, co zastanawiało czy nawet niepokoiło, było zachowanie walut regionu – forint węgierski, korona czeska, lira turecka, czy lej rumuński od rana silnie traciły na wartości, co mogło sugerować, iż spokój na rynku złotego jest pozorny. Fala deprecjacji zdołała jednak dosięgnąć również polską walutę, a opóźnienie zostało skompensowane dynamiką osłabienia. Tuż przed otwarciem giełd w Stanach Zjednoczonych, kurs EUR/PLN wystrzelił w górę pokonując w godzinę 10 figur, jakie dzieliły go od poziomu 4,1400, który to udało mu się pokonać późniejszym popołudniem. Wartość dolara wyrażona w polskiej walucie również gwałtownie wzrosła, wspierana przez spadające notowania EUR/USD – w ciągu godziny kurs USD/PLN zwyżkował o 10 gr do 3,1300. Poziomy te utrzymały się do dzisiejszego otwarcia. Jakkolwiek po tak silnym ruchu w górę powinien mieć miejsce ruch korekcyjny, nie powinien być on większy niż kilka figur i niewykluczone, że po nim przyjdzie kolejna fala wzrostów. Wczorajsze sesje na giełdach w Europie oraz Stanach Zjednoczonych oraz dzisiejsza sesja azjatycka ewidentnie bowiem pokazały, że szanse na odreagowanie i na dłuższą poprawę nastrojów na światowym rynku finansowym są znikome. Wciąż nie zniknęły obawy o przyszłość globalnej gospodarki, ponadto sentyment pozostaje bardzo negatywny w oczekiwaniu na wyniki spółek za czwarty kwartał. Dopóki nie zobaczymy wzrostów na głównych światowych giełdach, nie ma szans na spadek awersji do ryzyka i napływ kapitału inwestycyjnego na rynki wschodzące, a więc na umocnienie walut regionu emerging markets.

Duże wahania notowań złotego, których finalnym efektem jest silne osłabienie polskiej waluty, mogą skutecznie przeszkodzić w przystąpieniu do systemu ERM II na początku trzeciego kwartału bieżącego roku. Opóźnienie wypełnienia kryterium kursowego zaowocowałoby z kolei przesunięciem w czasie daty przyjęcia wspólnej waluty. Obawy te potwierdził wczoraj prezes NBP Sławomir Skrzypek, który powiedział, iż ostatnie zawirowania na rynkach finansowych nie sprzyjają wejściu do ERM II. Takie głosy ze strony ekonomistów słyszy się coraz częściej, co niestety można zacząć traktować jako oswajanie rynku oraz opinii publicznej z faktem, iż przyjęcie euro opóźni się poza rok 2012.

Na rynku światowym obserwujemy kontynuację dynamicznych spadków kursu EUR/USD. Wartość euro wyrażana w dolarze zeszła na koniec sesji azjatyckiej poniżej istotnego poziomu wsparcia 1,3300. Po pokonaniu tej bariery, kolejnym celem dla notowań EUR/USD stał się poziom 1,3000.

Negatywnie na wycenę euro w ostatnim czasie oddziałują m.in. oczekiwania na kolejne zdecydowane cięcia stóp procentowych w Eurolandzie. Na taki krok Europejski Bank Centralny może zdecydować się już najbliższy czwartek, kiedy to będzie miało miejsce comiesięczne posiedzenie tej instytucji. Impuls do wyprzedaży euro dały również dzisiejsze doniesienia o tym, że agencja Standard & Poor może obniżyć rating kredytowy Hiszpanii. Wcześniej ostrzeżenie odnośnie ewentualnego obniżenia ratingu agencja ta skierowała również wobec innych państw należących do strefy euro – Grecji i Irlandii. W opinii S&P, kraje te zaczynają bardzo boleśnie odczuwać skutki zawirowań w światowej gospodarce. Kiepska sytuacja na rynku kredytowym doprowadziła m.in. do załamania koniunktury w sektorze nieruchomości w Hiszpanii i Irlandii. Doniesienia o możliwej obniżce ratingów dla wymienionych państw zwiększają szanse na silniejsze cięcie stóp w Eurolandzie – stan europejskiej gospodarki ulega gwałtownemu pogorszeniu wobec czego konieczne są zdecydowane działania, również w postaci luzowania polityki pieniężnej.

Jednym z krajów strefy euro, który najbardziej zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, są Niemcy. Niemiecki rząd zaakceptował ostatnio plan wsparcia dla tamtejszej gospodarki opiewający na kwotę 50 mld EUR. W ramach tego planu w najbliższych dwóch latach będą m.in. realizowane inwestycje infrastrukturalne oraz obniżane podatki. Jest to drugi tego rodzaju projekt ogłoszony przez władze Niemiec. W sumie w ciągu najbliższych dwóch lat gospodarka tego kraju zostanie wsparta kwotą 82 mld EUR, co stanowi ok. 1,6% PKB. Wśród państw należących do strefy euro są to najbardziej zdecydowane działania. Doniesienia z Niemiec nie były w stanie uspokoić obaw inwestorów o losy gospodarki strefy euro w najbliższych miesiącach, w związku z czym mimo tych informacji, euro kontynuowało osłabienie.

Na światowych parkietach ponownie zagościły fatalne nastroje. Inwestorzy szybko zrealizowali zyski po wzrostach jakie miały miejsce na początku miesiąca, w związku z czym po korekcie nie ma już praktycznie śladu. Wzrost awersji do ryzyka skłonił uczestników rynku do zamykania transakcji opartych o carry trade, co przełożyło się na umocnienie japońskiego jena. Kurs USD/JPY zszedł poniżej psychologicznej bariery 90,00 i w najbliższym czasie będzie zmierzał prawdopodobnie w kierunku poziomu 87,00. Szybki koniec korekty wzrostowej zarówno na światowych giełdach, jak i w notowaniach USD/JPY, świadczy o wciąż dużej nerwowości inwestorów i znacząco zmniejsza szanse wystąpienia w najbliższym czasie ponownego większego odreagowania.

Sporządzili:
Joanna Pluta
Tomasz Regulski
Departament Doradztwa i Analiz
DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Pluta, Tomasz Regulski; Departament Doradztwa i Analiz DM TMS Brokers S.A.

Polecane