Dane o produkcji potwierdzą stagnację

Lesław Kretowicz
18-04-2002, 00:00

Według ekonomistów, marcowe dane o produkcji i jej cenach potwierdzą stagnację w przemyśle, mimo spodziewanej nieznaczej poprawy. Dla RPP jednak wskaźniki te nie powinny mieć dużego znaczenia.

Dziś Główny Urząd Statystyczny opublikuje dane na temat kondycji polskiego przemysłu w marcu. Informacje o poziomie produkcji przemysłowej oraz o dynamice jej cen (PPI) są barometrem ogólnej sytuacji gospodarczej kraju. Według ankietowanych przez „PB” analityków, mimo pozornej poprawy, nie jest dobrze — dynamika produkcji nadal spada, a ceny producentów praktycznie stoją w miejscu.

Prognozy ekonomistów dotyczące produkcji przemysłowej w marcu są dość rozbieżne. Różnica prognoz jest jednak zastanawiająca, szczególnie, że wszyscy podkreślają znaczenie dwóch czynników — sezonowości oraz ilości dni roboczych w marcu. Analitycy twierdzą, że stosunkowo pozytywne dane o poziomie produkcji przemysłowej są efektem typowego dla początku roku wzrostu zamówień i odbudowy zapasów, uszczuplonych w okresie świąteczno-noworocznym. Optymizm niektórych jest podyktowany także świadomością, że w marcu 2002 r. był o jeden dzień roboczy mniej niż zwykle.

Dominuje jednak pogląd, że dzisiejsze wyniki potwierdzą stagnację. Coraz częściej pojawiają się głosy, mówiące o recesji.

— W lutym wskaźniki przemysłu były pozytywne, jednak porównując dwa pierwsze miesiące 2001 r. i 2002 r. nie widać poprawy. Analizując te dane sumarycznie, nie można mówić o odbiciu — tłumaczy Jacek Wiśniewski, kierownik zespołu analiz i prognoz rynkowych Pekao SA.

Analitycy podkreślają coraz gorszą kondycję polskich eksporterów oraz brak presji na wzrost produkcji ze strony konsumentów. Zwracają także uwagę, że rosnące bezrobocie musi przyczynić się do pogłębienia dołka popytowego oraz spadku produkcji. Trudno w ich wypowiedziach doszukać się elementów pozytywnych, jednak jest szansa na poprawę.

— Ostatnie dane o wykonaniu budżetu mogą napawać lekkim optymizmem. Widoczny jest wzrost wpływów z podatków, mogący świadczyć o poprawie koniunktury w przemyśle i wzroście produkcji — cieszy się Marek Zuber, ekonomista BPH PBK.

Kolejnym powodem do niepokoju jest dynamika cen produkcji przemysłowej, która według większości ekonomistów, oscylowała wokół zera. Ich zdaniem, w marcu nie ujawniły się w pełni efekty wzrostu cen paliw oraz wprowadzenia akcyzy na energię elektryczną.

Znaczny, 20-proc. wzrost cen ropy na światowych giełdach nie przełożył się automatycznie na taki sam wzrost cen benzyny.

— W PKN Orlen paliwa podrożały w marcu tylko o 6 proc. Nie wiadomo więc, czy GUS w ogóle wychwycił ten wzrost — zauważa Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK.

Prawdziwe odzwierciedlenie wzrostu cen paliw nastąpi dopiero w kwietniu, jednak nie sposób przewidzieć jego skali. Wzrost cen był spowodowany czynnikami pozagospodarczymi, więc uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie może szybko sprowadzić ceny ropy do poprzedniego poziomu — a taka jest wola polityków największych mocarstw.

— W Polsce nie oczekuję znaczącego wzrostu cen producentów w odpowiedzi na skok cen paliw. Wobec bardzo niskiego popytu krajowego, producenci najpierw zdecydują się na ograniczenie marż, sami poniosą koszty podwyżek — prognozuje Marek Zuber.

Marcowe dane o produkcji przemysłowej i cenach producentów to ostatnie istotne informacje statystyczne, które RPP powinna wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o wysokości stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu. Wszystko wskazuje jednak na to, że ich znaczenie nie będzie dla RPP duże, ponieważ potwierdzą oczekiwania i prognozy banku centralnego. Ze strony przemysłu nie widać presji inflacyjnej, natomiast widoczne są nieznaczne objawy poprawy. Zdaniem analityków, rada poczeka na ostateczne wykrystalizowanie się trendu, którego recesyjny kierunek został zaburzony przez pozytywne wyniki w lutym.

Mimo to większość ekonomistów uważa, że jest miejsce na 100-150-punktową redukcję stóp procentowych, jednak jej termin nie jest uzależniony od stanu polskiego przemysłu. Decydujące znaczenie ma w tym wypadku bardzo niska i nadal spadająca inflacja oraz słaby popyt krajowy. Czynnikiem przemawiającym zaś przeciw cięciom jest negatywny trend w podaży pieniądza, głównie spadająca dynamika depozytów gospodarstw domowych. Redukcja stóp mogłaby także być zagrożeniem dla stabilności rynku walutowego.

— Obniżka stóp w kwietniu byłaby dla inwestorów wyraźnym sygnałem o zakończeniu procesu luzowania polityki monetarnej na kilka miesięcy. Konsekwencją takiego kroku RPP będzie osłabienie złotego do poziomu 4,6-4,7 zł za dolara we wrześniu 2002 r., a to oznacza duże niebezpieczeństwo dla rynku walutowego — ostrzega Richard Mbewe, główny ekonomista WGI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Dane o produkcji potwierdzą stagnację