Danone weźmie emisję Bakomy
Od początku pojawienia się Bakomy na rynku publicznym zwraca uwagę szczególna specyfika tej firmy, która wyraźnie odróżnia ją od innych emitentów giełdowych. Wydaje się, że właścicielom spółki (rodzina Komorowskich), którzy nadali jej status publiczny, przyświecał inny cel niż większości znajdujących się na parkiecie firm. Bakoma nigdy specjalnie nie zabiegała na rynku o pozyskanie nowych kapitałów. Przed debiutem giełdowym spółka przeprowadziła publiczną ofertę. Dotychczasowi akcjonariusze nie byli jednak specjalnie zainteresowani podzieleniem się władzą. Z tego powodu oferta miała prawdopodobnie charakter zamknięty. Pod koniec 1997 roku z 2,7 mln oferowanych akcji serii C, 70 tys. papierów przypadło w udziale pracownikom Bakomy, reszta objęta została przez inwestorów, którzy zostali zaproszeni przez władze spółki do wzięcia udziału w emisji. Można przypuszczać, że głównym celem pojawienia się Bakomy wśród firm giełdowych był efekt marketingowy.
EMITENCI, których walory wyceniane są na GPW, z racji obowiązujących przepisów prawnych są zobligowani do podawania informacji o tym, co dzieje się w spółce. Z tego powodu nazwa firmy pojawia się w środkach masowego przekazu, co jest formą reklamy.
TAKIE nastawienie głównych akcjonariuszy firmy miało zarówno swoje wady, jak i zalety. Minusem jest na pewno mała płynność akcji utrzymująca się na rynku wtórnym. Z tego powodu Bakoma, która ma silną pozycję na perspektywicznym polskim rynku jogurtów, nie wzbudza zainteresowania np. funduszy powierniczych. Zaletą jest natomiast chyba najbardziej zdyscyplinowany akcjonariat wśród wszystkich spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Nabiera to szczególnego znaczenia w okresie dekoniunktury na rynku. Było to widoczne zwłaszcza w ubiegłym roku, kiedy rynkiem wstrząsnął kryzys rosyjski. Spółka pojawiła się na rynku wolnym GPW 26 lutego 1998 roku. Na pierwszym notowaniu cena akcji ustaliła się na poziomie 45 zł. Na ostatniej grudniowej sesji w 1998 roku rynek wycenił pojedynczy papier na 57 zł. W tym samym czasie WIG stracił ponad 25 proc. na wartości. Mała podatność kursu akcji Bakomy na zmiany jest charakterystyczna także dla tegorocznych notowań. W piątek za akcję płacono 55,5 zł.
POZYCJA ekonomiczna Bakomy wydaje się w miarę ustabilizowana. Mimo dużej konkurencyjności panującej w sektorze, spółka w pierwszych sześciu miesiącach 1999 roku zanotowała blisko 4-proc. przyrost przychodów w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Spółka w tym roku wykazuje nieco słabsze zyski. Na poziomie operacyjnym są one gorsze o niecałe 2 proc., a zysk netto — o 11 proc. Gdyby w dalszej części roku spółka wygenerowała podobny poziom zysków, jak w pierwszym półroczu, to sprawdziłyby się prognozy podawane przez zarząd dotyczące całego 1999 roku. Według tych szacunków, zysk operacyjny wyniesie 62,6 mln zł, a zysk netto — 33,6 mln zł. Trochę trudniej Bakomie będzie zrealizować prognozę przychodów oszacowaną na poziomie 331,7 mln zł.
ZDANIEM analityków, sporo zamieszania na polskim rynku wprowadziła firma Zott, która szybko zdobyła kilkunastoprocentowy udział w polskim rynku. Krajowi producenci oskarżają niemiecki koncern o nieuczciwą konkurencję i forsowanie cen dumpingowych. Taka sytuacja niekorzystnie wpływa na sprzedaż Bakomy. Analitycy zwracają również uwagę na możliwość pogorszenia się kondycji spółki w momencie zniesienia ceł na jogurty z krajów Unii Europejskiej. Wówczas Bakomie trudno będzie sprostać takim światowym potentatom, jak Onken, Yoplait oraz Zott. Prawdopodobnie z tego powodu udziałowcy Bakomy postanowili nawiązać współpracę z Danone. WZA spółki uchwaliło nową emisję 1,5 mln akcji serii D, którą w całości obejmie francuski inwestor.