Darłowo strefą powalczy o wiatraki

opublikowano: 15-07-2013, 00:00

Nadmorskie miasto liczy, że ulgi podatkowe skuszą przemysł energetyki odnawialnej. Ma już pierwszego chętnego.

W wakacje Darłowo to przede wszystkim jego nadmorska część: Darłówko. Ale lato w Polsce trwa tylko dwa miesiące i nie można żyć wyłącznie z turystyki.

— Nasze miasto oddycha dziś jednym płucem. Można tak żyć, ale to trudne. Dlatego chciałbym rozwinąć w mieście przemysł. Wtedy będziemy mogli oddychać pełną piersią — przekonuje Arkadiusz Klimowicz, burmistrz Darłowa. Właśnie dlatego stara się włączyć do Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej tereny portowe.

— Projekt prowadzimy od roku. Wytypowaliśmy 88 ha terenów, należących do miasta, spółki komunalnej lub ANR. Wykonaliśmy dokładne badania geodezyjne. W pierwszym rzucie chcielibyśmy włączyć do strefy 10-20 ha przy porcie, nabrzeżach i bocznicy — mówi Arkadiusz Klimowicz.

Do strefy ma wejść handlowa część portu (jest jeszcze rybacka i turystyczna). Burmistrz liczy, że ściągnie do miasta przemysł związany z farmami wiatrowymi, które mogą powstawać na Ławicy Słupskiej. W Darłowie można będzie zlokalizować produkcję elementów wiatraków czy transportować je do portu drogą morską. Gdy farmy wiatrowe powstaną, będzie potrzebna baza do ich obsługi.

— Port darłowski ma i odpowiednią głębokość, i wolne tereny pod inwestycje — zachwala burmistrz Klimowicz. Pierwszy potencjalny kandydat już jest. To spółka Stocznia Darłowo M&G. Dziś pracuje dla potentata w produkcji elementów farm wiatrowych Ambau, który ma pięć fabryk w Niemczech i zatrudnia w nich 850 osób.

— M&G chciałoby wykonywać prace dla Ambau w Polsce. Potrzebuje 2 ha — mówi Arkadiusz Klimowicz. Słupska strefa wierzy w powodzenie projektu.

— Wystąpimy z wnioskiem o włączenie tych terenów do strefy. Czekamy tylko, aż wyjaśni się sytuacja — mówi Mirosław Kamiński, prezes słupskiej strefy. Na razie od kilkunastu miesięcy trwa blokada na włączanie do stref nowych terenów. W tym roku udało się poszerzyć tylko trzy: pomorską, łódzką i krakowską, wyłącznie dlatego, że Fiat ogłosił zwolnienia w Tychach, a rząd chciał pokazać, że robi coś, by firmy tworzyły miejsca pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu