Darmowy pieniądz z rabatem

opublikowano: 17-08-2012, 00:00

Rekordzista ma 39 kart kredytowych, z czego 32 zadłużył do wysokości limitu. Tymczasem karta kredytowa nie jest dla kogoś, kto szuka kredytu

Na jednego Polaka przypada 0,18 karty kredytowej, ale są i tacy, którzy mają w portfelach całą talię. Rekordzista, według danych Biura Informacji Kredytowej, posługuje się 39 kartami z czego 32 aktywnie. Tak aktywnie, że właściwie zgrał się przy okazji do cna, bo wykorzystał wszystkie limity kredytowe i zadłużył po uszy. Niestety, karta kredytowa nie przyjęła się w Polsce, w czym spora wina banków, które od początku przybrały dziwną strategię wysyłania czasem nieznajomym sobie zupełnie ludziom nieaktywnych kart w kopertach, licząc, że ktoś zdecyduje się ich używać. Drugi sposób polegał na wynajmowaniu firm zewnętrznych do sprzedaży kart, co kończyło się tym, że kreatywni sprzedawcy rozdawali je krewnym i znajomym, inkasowali prowizję od banku, a karta dożywała swoich dni nietknięta.

Od dawna toczy się dyskusja ile kart kredytowych to kawałek plastiku spoczywający w szufladzie. W czasach koniunktury banki drukowały karty jak Fed dolary. Najwięcej w 2008 r., kiedy — według BIK — otworzyły ponad 1 mln rachunków karcianych. W szczytowym momencie, czyli w 2009 r., na rynku było prawie 12 mln kart. Potem jednak zaczęła się masowa utylizacja plastiku. W ciągu trzech minionych lat banki skasowały prawie 4 mln kart. Do końca 2011 r. dotrwało ledwie 6,9 mln sztuk.

Martwe dusze

Spory o liczbę martwych dusz przeciął wreszcie BIK, który policzył, ile rachunków karcianych daje znaki życia. Biuro założyło, że karta jest aktywna, jeśli zadłużenie na niej przekracza 50 zł. Tu ważna uwaga: BIK liczy nie karty, ale rachunki, których liczba jest mniejsza niż liczba kart. NBP podaje, że na koniec roku kart było 6,9 mln. BIK zliczył natomiast 6,7 mln rachunków. Spośród nich aktywnych, czyli z saldem minimum 50 zł, było 4,15 mln kont, co oznacza, że dwa na każde trzy rachunki są aktywne.

Co z pozostałymi? Dlaczego ktoś brał kartę, skoro jej nie używa? Prawdopodobnie są to m.in. osoby, które kredytówkę musiały wziąć w ramach pakietu, żeby dostać np. niższą marżę kredytu mieszkaniowego. Sporą grupę mogą stanowić klienci rozmaitych hipermarketów, którzy dali się namówić na kartę z logo Carrefoura, Tesco, Ikei, Obi itp. Chociaż karty cobrandowe w Polsce zrobiły jeszcze mniejszą karierę niż kredytowe, to trochę w szufladach można ich z pewnością znaleźć. Niektórzy klienci mogli się na nie skusić, bo kupowali mieszkanie i chcieli dostać zniżkę w markecie z materiałami budowlanymi, w sklepie meblowym itd. Potem o karcie zapomnieli.

Produkt dla zdyscyplinowanych

W Europie Zachodniej i w USA, jeśli ktoś mówi, że płaci kartą, to należy rozumieć, że posługuje się kartą kredytową. Tam jest to podstawowy środek płatniczy, czemu trudno się dziwić, bo przecież daje dostęp do darmowego pieniądza. Przynajmniej w okresie bezodsetkowym, który może trwać prawie dwa miesiące.

Polaków ten argument do karty nie przekonuje. Zdaje się, że w powszechnym przekonaniu okres bezodsetkowy (ang. grace period) to wabik, który ma wciągnąć klienta w pułapkę: jeśli nie spłaci zadłużenia przed upływem tego okresu, wpakuje się w wysokooprocentowany kredyt. To prawda, jednak przy odpowiedniej dyscyplinie i współczesnych zdobyczach techniki dość łatwo można kontrolować przepływy na karcianym rachunku. Większość banków daje możliwość podglądu salda w serwisie internetowym. Najlepiej jednak od razu otworzyć sobie rachunek osobisty w banku, w którym mamy kartę, żeby czuwać nad stanem zadłużenia i w razie potrzeby w trybie on-line przelać pieniądze. Jeszcze lepszym rozwiązaniem jest aplikacja do zainstalowania w komórce (musi to być smartfon), wtedy w dowolnym miejscu możemy spłacić kartę, byle tylko w pobliżu był minimalny zasięg internetu. Wprawdzie banki nie księgują transakcji kartą kredytową natychmiast na rachunku,niemniej dzięki aplikacji możemy sprawdzić, jakie mamy saldo i jaka jest wysokość kwoty zablokowanej na zrealizowane, a niewidoczne jeszcze w serwisie transakcyjnym płatności.

Karta zniżkowa

Szkoda, że Polacy tak alergicznie reagują na karty kredytowe, gdyż jest to nie tylko tani, ale też przynoszący profity sposób płatności. Większość zestawień i rankingów kart kredytowych w internecie koncentruje się na takich parametrach jak wspomniany grace period (teraz równy właściwie we wszystkich bankach), wysokość oprocentowania, które tak czy inaczej jest zabójcza. Tymczasem karta kredytowa nie jest produktem dla kogoś, kto potrzebuje kredytu. Brzmi to obrazoburczo, ale jeśli ktoś musi się zadłużyć, niech postara się o debet w rachunku czy nawet kredyt gotówkowy. Wyjdzie taniej (choć nie zawsze) niż karta kredytowa.

Karta kredytowa dobra jest dla kogoś, kto jest w stanie spłacić całe zadłużenie jednym przelewem. Niestety, w popularnych zestawieniach tego nie widać, ale o przewadze jednej karty nad inną mogą zadecydować nie oprocentowanie, ale wysokość cash back oraz podpięte do nich programy rabatowe. Na rynku jest już cała talia kart uprawniających do zniżki od 5 proc. do 30 proc. w sklepach i punktach usługowych. Nie jest jeszcze jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie programy partnerskie to chleb codzienny handlowców, niemniej jest już kilka ciekawych propozycji wartych rozważenia. Spora w tym zasługa Mastercarda, który w ostatnich miesiącach rzucił na rynek kilka kart z programami partnerskimi (karta Mastercard World), choć na uwagę zasługuje też Pekao, który na własną rękę rozwija autorski program rabatowy (od niedawna sklepy oferujące zniżki można wyszukać dzięki aplikacji mobilnej z lokalizatorem), mBank i Multibank, BZ WBK, a także Millennium.

Wybrane programy rabatowe

1 Pekao (karty kredytowe Mastercard)

Program „Płać kartą, bo warto” obejmuje 150 partnerów banku, którzy oferują upusty wysokości 5-15 proc. Można ich znaleźć poprzez wyszukiwarkę na stronie Pekao, albo ściągając na komórkę aplikację Mobilny Planer, zaopatrzony w mapę, która wskazuje położenie posiadacza telefonu i poszukiwany adres. Niestety, zawiera ona tylko część namiarów na partnerów programu, który i bez tego specjalnie bogaty nie jest (aczkolwiek zalicza się do jednego z najbogatszych w kraju).

2 Mastercard Rewards

Program rabatowy podpięty do wszystkich kart kredytowych Mastercard World. Mają je w ofercie: Alior, Citi Handlowy, BZ WBK, Getin Noble, Kredyt Bank, Polbank i Raiffeisen. Posiadacz karty zbiera punkty (jeden za każde wydane 5 zł), wymieniane później na nagrody. Ich katalog jest bogaty, ale żeby dostać jakiś ciekawy fant, trzeba nieźle się namachać kartą. Przeciętna wartość nagrody to 10 tys. punktów.

3 Oferty Visy

Visa stworzyła stronę, poprzez którą posiadacz karty z tym logo może dostać się na strony partnerów programu (trzeba wcześniej założyć konto w serwisie) i zyskuje wtedy prawo do rabatu.

4 Citi Handlowy

Jeden z najbardziej rozbudowanych w kraju programów rabatowych, do którego należy 300 partnerów. Na dodatek bank ma w ofercie kartę Mastercard World z przypisanym do niej programem rabatowym.

5 Credit Agricole

Klub rabatowy banku ma ambicje stać się największym programem z upustami. Już teraz jest całkiem nieźle rozbudowany. Dobrze pomyślany jest serwis z punktami do wyszukiwania sklepów z rabatami.

6 Raiffiesen Bank

Raj rabatów — nazwa może nieco na wyrost, bo program specjalnie rozbudowany nie jest, nawet na tle wciąż jeszcze skromnej oferty konkurentów, niemniej można w nim znaleźć kilka ciekawych propozycji. Przydałoby się jednak, żeby bank zrobił przegląd listy partnerów, bo wśród nich wciąż znajduje się firma turystyczna należąca do upadłej Triady. Chyba nie działa. W każdym razie nie działa jej strona internetowa.

7 Millennium

Karta Impresja — hitowa karta w różowym kolorze, przygotowana z myślą o klientach. Daje prawo do 5-procentowego cashbacku w wybranych sklepach. Bank pod nazwą Impresja stworzył również program rabatowy obejmujący inne karty kredytowe, a także płatnicze (w większości banków prawo do zniżki przysługuje również posiadaczom kart debetowych). Nie jest on specjalnie rozbudowany, ale jest.

8 Multibank, mBank

Obydwa banki mają w ofercie jedne z najbardziej zasobnych programów rabatowych (mBank bardziej). Klarowny jest sposób prezentacji współpracujących z nimi firm (po prostu na stronie internetowej wyświetlają się nazwy i logo firm wraz z informacją o wysokości upustu).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu