- Ludzie zbytnio śledzą dane o podaży i popycie, a prawda jest taka, że to globalna gospodarka wpływa na cenę ropy, a Chiny są jej największym wskaźnikiem – powiedział Davis w CNBC.

Z analizy jego firmy wynika, że popyt na ropę w Chinach ma prawie 50 proc. korelację z ceną ropy. Tymczasem wzrost gospodarczy w Chinach w drugim kwartale ma być najsłabszy od początku kryzysu.
Davis argumentuje, że większość informacji dotyczących podaży ropy, m.in. z Iranu, jest już uwzględniona w cenach. Jego firma już w maju zapowiadała spadek cen po tym, jak OPEC zwiększył wydobycie w momencie pogorszenia globalnej koniunktury gospodarczej.
- To podwójny pech. Nie tylko podaż rosła bardziej niż powinna, ale także popyt był wyraźnie słabszy niż myśleli ludzie, więc gorzej już być nie mogło – powiedział Davis.