Debiut 900 mln PDA Sanwilu

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-03-07 00:00

Inwestorzy powinni się przygotować na niezbyt przyjemny scenariusz

Na dniach akcjonariusze Sanwilu, przemyskiego producenta materiałów powlekanych, mogą się spodziewać dopuszczenia do obrotu giełdowego ponad 900 mln akcji ostatniej emisji. To dziewięć razy więcej, niż wynosi liczba walorów, na jakie dzieli się kapitał zakładowy. Jeśli dodać do tego długi czas oczekiwania na zakończenie oferty (prawo poboru odjęto we wrześniu), można mieć spore obawy o zachowanie kursu akcji i praw do nich na najbliższych sesjach.

W ostatnich dniach po spadku ceny poniżej 0,20 zł kurs waha się między 0,17 a 0,18 zł. Tymczasem próg rentowności objęcia emisji dla tych, którzy kupowali papiery Sanwilu w dniu poprzedzających odjęcie prawa poboru (kurs na zamknięciu wynosił wtedy 1,47 zł), sięga około 21 groszy za akcję. O taką wycenę może być trudno, choć, biorąc pod uwagę spekulacyjny charakter papierów spółki, nie można wykluczyć prób szybkiego podciągania notowań.

Scenariusz, jakiego należy się spodziewać, może być podobny do tego, według którego przebiegało podwyższania kapitału PC Guard. Tam, kiedy PDA weszły do obrotu (było ich dziesięć razy więcej niż starych akcji), na pierwszej sesji notowane były z dyskontem sięgającym 30 proc. Stopniowo, im bliżej asymilacji, różnica się zmniejszała. Cena akcji osuwała się w kierunku wyceny PDA, by ostatecznie się z nią zrównać. Tak samo może dziać się z Sanwilem.

Jeśli założyć, że dyskonto będzie podobne, a kurs starych akcji wyniesie tyle, co wczoraj (17 groszy), kapitalizacja spółki osiągnie około 120 mln zł. Biorąc pod uwagę historyczne wyniki Sanwilu, całkiem sporo, bo spółka utknęła w 2007 r. na poziomie przychodów z 2006 r. (ok. 47 mln zł), a poprawa wskaźników rentowności jest symboliczna i wynika głównie z nieco niższych kosztów ogólnego zarządu. W sumie zysk netto (skorygowany o niegotówkowe odwrócenie odpisu aktualizującego wartość majątku) wzrósł o 10 proc. do blisko 2,3 mln zł. Przy tych wynikach spółka powinna być warta 35-40 mln zł (C/Z 15-17), a nawet jeśli dodać 52 mln zł netto, uzyskane z emisji, otrzymamy wartość niższą, niż 100 mln zł. To oczywiście tylko teoria.

W praktyce wycena zależy od tego, na ile inwestorzy uznają, że spółka jest w stanie efektywnie wykorzystać uzyskane pieniądze i czy gotówka zostanie zamieniona na przyszłe zyski. Ryzyko jest spore, bo kapitał ma iść w pierwszej kolejności na akwizycje, które idą Sanwilowi wyjątkowo opornie.

Kamil

Zatoński