Koszt wejścia spółki na giełdowy parkiet to 2-5 proc. wartości emitowanych akcji. To niewiele, wbrew obiegowym opiniom.
A koszty te można z powodzeniem zmniejszyć.
Jeżeli firma chce się rozwijać, znajduje się w dobrej kondycji finansowej, potrzebuje jednak pieniędzy na realizację ambitnych planów, nic nie stoi na przeszkodzie, by została spółką giełdową i na rynku poszukała środków niezbędnych do rozwoju. Planując debiut, należy jednak przygotować się nie tylko na konieczność przejścia całej procedury, ale i na koszty.
Wbrew obiegowym opiniom, koszty debiutu spółki na giełdzie nie są wysokie. Zależą jednak tak od koniunktury giełdowej, jak i od skłonności spółki do ograniczenia ryzyka, czyli chęci ubezpieczenia emisji. Przy pomocy firm wspierających, procedura zostania spółką publiczną nie musi też być skomplikowana i długotrwała.
Analizując koszty, jakie poniosły spółki, które już pomyślnie zakończyły procedurę upubliczniania, można przyjąć, że przeciętnie koszt wynosi około 5 proc. wartości oferowanych akcji, chociaż z powodzeniem można go zmniejszyć nawet do 0,5 proc. Koszty są zwykle rozliczane z pieniędzy, które firma uzyska na rynku.
Podstawowym krokiem, jaki spółka musi wykonać, aby wprowadzić swoje akcje do obrotu publicznego, jest przygotowanie prospektu emisyjnego. Opracowanie prospektu zlecane jest przez spółki głównie biurom maklerskim albo kancelariom prawnym. Spółka musi się także zwrócić o pomoc do biegłego rewidenta. To od jego opinii o wiarygodności sprawozdań finansowych zależy często los emisji.
Udział renomowanego audytora jest jednym z warunków zainteresowania się firmą przez dużych inwestorów. Niektóre zagraniczne instytucje kupują akcje tylko tych spółek, których sprawozdania zostały przejrzane przez jedną z pięciu największych korporacji międzynarodowych, nazywanych „wielką piątką”. Należy jednak wziąć pod uwagę, że renoma audytora to zwykle większy koszt sporządzenia prospektu.
Koszt przygotowania i publikacji prospektu wynosi przeważnie od 1 do 3 proc. wartości emisji. Zależy to m.in. od tego, czy opłata ta zawiera już poradę prawną czy też nie. Firma LPP, działająca w branży odzieżowej, za przygotowanie prospektu wraz z doradztwem zapłaciła prawie 300 tys. zł przy wartości emisji na poziomie 14,4 mln zł, co daje koszt na poziomie 2 proc.
Kielecka Poligrafia emitując akcje za 30 mln zł zapłaciła za prospekt tylko 20 tys. zł, ale koszty doradztwa prawnego i finansowego określiła na 960 tys. zł. W sumie koszt przekroczył 3 proc. emisji.
Najbardziej nieprzewidywalnym elementem kosztów przy ofercie są wydatki na promocję.
Tu koszty są bardzo zindywidualizowane. Wystarczy wspomnieć, że spółka zarządzająca portalem internetowym Interia.pl wydała na promocję przy okazji emisji akcji blisko 1,2 mln zł, gdy podobna do niej Hoga.pl ograniczyła wydatki promocyjne do 143 tys. zł.
Koszt pracy biura maklerskiego, które oferuje papiery inwestorom, zależy głównie od skali operacji, np. od liczby punktów obsługi, w jakiej będą przyjmowane zapisy.
W przypadku LPP opłata dla instytucji oferującej akcje wyniosła 1,2 proc. wartości emisji, zaś przy ofercie Interii.pl był to 1 proc.
Koszty, jakie trzeba ponieść przy okazji wprowadzania akcji na giełdę, zniechęcają wiele spółek od debiutu na rynku publicznym. Winna jest obiegowa o nich opinia oraz brak wiedzy, gdzie można szukać oszczędności.
Przedstawiciele instytucji finansowych twierdzą, że przeciętny koszt uzyskania pieniądza na rynku kapitałowym jest odwrotnie proporcjonalny do wartości emisji. To znaczy, że im większą wartość mają oferowane przez spółkę akcje, tym mniejszy procent stanowić będą w tym koszty emisyjne. Wynika to choćby z faktu, że opłaty na rzecz firmy sporządzającej prospekt czy też inne wydatki rozkładają się na większą liczbę walorów.
Regułą jest też to, że koszty rosną wraz z wielkością spółki. Po prostu, im przedsiębiorstwo prowadzi rozleglejsze interesy, tym więcej danych musi sprawdzić biegły rewident i więcej faktów trzeba ująć w prospekcie emisyjnym.
Wpływ na wysokość kosztów emisji ma też skala całej operacji. Jeśli transakcja będzie przeprowadzona tylko w kraju, na wysokość opłat wpłynie liczba punktów obsługi klienta zaangażowanych w sprzedaż akcji. Poza tym niższe ceny w tym względzie można z reguły osiągnąć podczas negocjacji z mniejszymi biurami maklerskimi, choć te z powodu mniejszego zasięgu terytorialnego mogą nie być w stanie dotrzeć z ofertą akcji do potencjalnych inwestorów.
Kosztami, na które spółka ma największy wpływ i może je zredukować niemal do zera, są wydatki na promocję i reklamę. Co prawda, im firma jest lepiej rozpoznawalna, tym inwestorzy chętniej kupują jej akcje, ale w czasie dobrej koniunktury giełdowej nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. W tych okresach to raczej inwestorzy polują na nowe akcje, spółka nie musi szukać chętnych na swoje walory.
Z doświadczeń przedsiębiorstw przeprowadzających oferty publiczne wynika jednak, że promocja przy okazji sprzedaży akcji jest bardzo skuteczna z handlowego punktu widzenia. Efekty reklamowe uzyskane w trakcie emisji są lepsze od odnotowywanych podczas tradycyjnych akcji promocyjnych. Inaczej mówiąc, aby uzyskać efekt reklamowy podobny do tego z oferty publicznej normalnie trzeba by wydać znacznie więcej pieniędzy. Dlatego specjaliści radzą wykorzystać to zjawisko.
Istotną pozycją kosztów związanych z emisją akcji jest ubezpieczenie całej operacji. Spółka podpisując umowę z wybraną instytucją finansową może zagwarantować sobie powodzenie emisji nawet jeszcze zanim rozpoczną się zapisy na akcje. Umowa może obejmować całość lub część emisji.
Takie gwarancje nie są tanie. Koszty z tego tytułu wynoszą zwykle od 2-3 proc. do nawet kilkunastu procent wartości akcji. Wiele zależy od oceny atrakcyjności spółki dokonanej przez analityków. To oni decydują, ile warte są dane papiery i jeśli firma chce je sprzedać drożej, musi się liczyć z wyższymi kosztami ubezpieczenia oferty.
Na szczęście jednak gwarantowanie emisji akcji nie jest obowiązkowe. Spółki muszą jednak pamiętać, że nastroje na giełdzie są bardzo zmienne i nawet dobra koniunktura w momencie przygotowywania prospektu nie oznacza, że emisja, kilka tygodni później, nie zakończy się fiaskiem.
Okiem eksperta
Sprawozdawczość też wpływa na koszty
Polskie ustawodawstwo dotyczące wprowadzania spółek na giełdę jest wzorowane na regulacjach amerykańskich. Tymczasem różnica w skali działania między nimi a polskimi spółkami jest nawet jak sto do jednego.
Spółka wchodząca na rynek musi podporządkować się ustawie o rachunkowości i prawu o publicznym obrocie. Ponadto upublicznianie reguluje 11 rozporządzeń i konieczność stworzenia prospektu z ogromną ilością informacji. Wymagamy wielowarstwowej sprawozdawczości.
Czy to jest niezbędne w naszych warunkach? Tu moim zdaniem jest miejsce do oszczędności w kosztach wejścia na rynek.
Andre Helin prezes BDO Polska
Okiem eksperta
Warto sięgnąć po pomoc PR-owca
Zachęcamy spółki do rozpoczęcia działań informacyjnych już w momencie podjęcia rozważań dotyczących publicznej emisji akcji. Od kilku lat działają na rynku doradcy, którzy mieli okazję pracować dla co najmniej kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu spółek aspirujących do miana giełdowych. Co więcej, czołowe firmy public relations doświadczyły także trudnych sytuacji rynkowych, załamań koniunktury czy zniechęcenia inwestorów. Dlatego współpraca z najbardziej doświadczonymi konsultantami zwiększa komfort zarządów spółek planujących emisje.
Czym się kierować przy wyborze firmy public relations? Przede wszystkim doświadczeniem zespołu, liczbą zrealizowanych projektów oraz różnorodnością doświadczeń agencji.
PIOTR TALAREK dyrektor zarządzający Partner of Promotion