Debiutantom będzie łatwiej. Nadzór w maju odejdzie od praktyki szczegółowego sprawdzania prospektów emisyjnych i nanoszenia na nich poprawek.
O zmianach w procedurze dopuszczeniowej „PB” pisał pod koniec ubiegłego roku. Mają one przyspieszyć proces zatwierdzenia prospektów emisyjnych w Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), by wynosił on 10 dni dla spółek już notowanych i 20 dni dla firm, które chcą dopiero zadebiutować.
Takie regulacje są w ustawie od dawna, ale do tej pory była to fikcja. Bywało, że procedura trwała ponad 3 miesiące. Urzędnicy KNF wielokrotnie zgłaszali uwagi, by wspólnie ze spółką i jej doradcami „dopracować” dokumenty i wyeliminować błędy. Wkrótce ma się to zmienić.
— Przypominamy, że komisja nie odpowiada za treść prospektu, ale osoby, które go sporządzają. Naszym zadaniem jest prześwietlenie dokumentu pod kątem formalnym, a nie np. sprawdzanie, czy zawarte w nim informacje są zgodne z prawdą — mówi Mariusz Poślad z departamentu emitentów KNF.
Doradcy: do pracy!
Artur Kluczny, zastępca przewodniczącego komisji, ostrzega, że w razie wykrycia nieprawidłowości urząd będzie częściej niż do tej pory korzystał z możliwości odmowy zatwierdzenia prospektu. Zaznacza przy tym, że zmiany będą wprowadzane ewolucyjnie, tak aby wszyscy uczestnicy rynku mogli się dostosować do nowego systemu pracy. KNF jednak na razie nie rozważa podania do publicznej wiadomości nazw firm doradczych, które permanentnie mają problem z napisaniem dobrego jakościowo prospektu.
— Nie ukrywamy, że zmiany mają wymusić na oferujących wyższą jakość pracy. Nie może być tak, że prospekt bardziej przypomina brudnopis, a doradca liczy na to, że komisja i tak naniesie poprawki — mówi Jarosław Ostrowski, dyrektor departamentu emitentów.
Według niego, gdyby w ubiegłym roku KNF pracował według wprowadzanego właśnie modelu, zdecydowana większość prospektów miałaby problem z przejściem procedury.
Zmiany, ale nie wszędzie
Komisja wyszła też z inicjatywą, by z 3 do 6 miesięcy wydłużyć okres między uchwałą walnego zgromadzenia, zezwalającą na emisję z prawem poboru, a dniem ustalenia tego prawa. Urząd ani Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) nie zamierzają jednak wnioskować o taką zmianę przepisów, która nie zezwalałaby na odjęcie prawa poboru do momentu, w którym prospekt emisyjny zostanie opublikowany. To zmniejszyłoby ryzyko ponoszone przez inwestorów, którzy często przez kilka miesięcy czekają na wejście praw do obrotu.
— Tutaj zastrzeżenia powinny być kierowane pod adresem zarządów firm, które długo pracują nad prospektem emisyjnym — mówi Adam Maciejewski, członek zarządu GPW.
Kamil Zatoński, [email protected]