ECB zapowiedział, że pomiędzy październikiem a grudniem br., wspólnie z Narodowym Bankiem Szwajcarii, Bankiem Japonii, Bankiem Anglii i Rezerwą Federalną, przeprowadzi trzy odrębne operacje zwiększające płynność w dolarze, co pomoże europejskim bankom na koniec roku.
Inwestorzy optymistycznie zareagowali na te doniesienia. Europejskie
giełdy mocno poszybowały w górę. Niemiecki DAX zyskuje 3,5%, a francuski CAC40
rośnie o 3,7%. Mocno, bo o 4,5%, rośnie też WIG20, wracając powyżej 2300
pkt. Na tej fali rynkowego optymizmu drożeją również inne ryzykowne aktywa. W
tym polski złoty. Kurs USD/PLN, który jeszcze wczoraj testował poziom 3,2183 zł
(najwyżej od lipca 2010), spadł do 3,0924 zł. EUR/PLN wyznaczył natomiast
dzienne minimum na 4,3047 zł. W środę za euro trzeba było zapłacić 4,4041 zł i
był to najwyższy kurs od ponad 2 lat.
W ostatnich dniach rynki i media spekulowały, że niektóre europejskie
banki mają problemy z pozyskiwaniem finansowania w dolarze. W tym kontekście
wymieniało się francuski BNP Paribas (bank zaprzeczał). Widać też było wzrost
kosztu finansowania w tej walucie. Obecnie ten problem znika. Przynajmniej do
końca roku. Za dobrą monetę trzeba też wziąć to, że największe banki centralne
działają razem. Jak również to, że działają w sposób wyprzedzający.
Organizowane przez ECB operacje płynnościowe, jakkolwiek zostały
optymistyczne przyjęte, nie są przepustką do trwałej zmiany nastrojów na rynkach
finansowych. To w dalszym ciągu wymaga przede wszystkim uzdrowienia sytuacji w
Strefie Euro.
Marcin R. Kiepas
X-Trade Brokers DM S.A.