Deflacja ma także jasne strony

  • Emil Szweda
opublikowano: 16-02-2015, 08:00

Deflacja przynajmniej częściowo wynagradza inwestorom spadek WIBOR, jaki nastąpił równolegle ze spadkiem wskaźnika cen.

Według GUS indeks cen konsumenckich spadł przez ostatnich 12 miesięcy (do stycznia) o 1,3 proc. W tym samym czasie stawka WIBOR spadła o 70 pkt. baz., wpływając tym samym na spadek oprocentowania obligacji korporacyjnych o zmiennym kuponie. Jeśli ktoś przed rokiem kupił obligacje oprocentowane na 6,7 proc. (tyle płacił Kruk w publicznej emisji obligacji — dokładniej: WIBOR3M plus 4 pkt. proc.), to na rocznej inwestycji zarobił 6,5 proc. brutto (wpływ spadku WIBOR widoczny jest dopiero w ostatnich okresach odsetkowych, a i to nie w pełni).

Deflacja powiększa jego realny zysk, choć trzeba pamiętać, że koszyk towarów i usług GUS jest koszykiem statystycznym. W praktyce bardzo trudno byłoby spotkać inwestora, którego przeciętna wartość miesięcznych wydatków spadła r/r akurat o 1,3 proc. Niemniej, zapewne każdy odczuł w portfelu przynajmniej spadek cen paliw i żywności, zatem teza o tym, że realny zysk przewyższa nominalny, ma w przypadku rocznej inwestycji w obligacje swoje uzasadnienie. Do tego dochodzijeszcze wzrost notowań samych obligacji, jaki odnotowano w ostatnich dwunastu miesiącach i w przypadku niektórych papierów można mówić o realnym zwrocie sięgającym małych „nastu” procent.

Deflacja każe też przychylniejszym okiem spojrzeć na obecne rentowności obligacji na Catalyst. Można zżymać się na to, że coraz trudniej jest uzyskać 6 proc. rentowności brutto, inwestując w papiery emitentów o wysokiej reputacji, ale w połączeniu z deflacją nadal jest szansa na zysk rzędu 7 proc. Tyle tylko, że nikt nie da gwarancji, że deflacja utrzyma się przez kolejnych 12 miesięcy, natomiast zakładających się o to, że WIBOR utrzyma się do tego czasu w okolicach 1,5 proc. (na tyle wyceniają go kontrakty FRA), nie brakuje, co w pewien sposób jest rynkową rękojmią tego, że oprocentowanie obligacji zmiennokuponowych utrzyma się na rekordowo niskich poziomach. By wycisnąć z niego więcej, potrzebna jest właśnie deflacja.

Poza teorią rynek dostarczył też w minionym tygodniu nieco praktyki. Znów jednak zacząć trzeba od trudniejszych tematów — los Uboat Line wydaje się przesądzony, skoro jego główny akcjonariusz zapowiada złożenie wniosku o upadłość. Inwestorzy mogą pokładać cień nadziei w należnościach Uboat (według listopadowych zapewnień byłego już prezesa, tylko mała część z nich była przeterminowana), ale z logiki wydarzeń wynikałoby,że zbyt wiele majątku w spółce nie zostało.

Po kilkukrotnym, publicznym zapewnieniu, że negocjacje w sprawie rolowania marcowej serii obligacji toczą się „obiecująco”, w raporcie kwartalnym zarząd Fast Finance ostrzegł, że ich finał może odbiegać od oczekiwań. Refinansowanie wykupu, i to o wartości 250 mln zł, ma za sobą Empik Media & Fashion, ale cena zadowolenia inwestorów okazała się wysoka. Grupa musiała podnieść wysokość marży z 3,3 do 8 pkt. proc., i to w warunkach, gdy emitenci wokół raczej marże zmniejszają. EMF nie utracił natomiast płynności i dostał 3 lata na wyprostowanie sytuacji.

Na koniec o jaśniejszej stronie rynku. Na Catalyst zadebiutowały papiery Regis — producenta przypraw, który chce zaistnieć na rynku suplementów dla sportowców. Na Catalyst zaskakująco mało jest spółek produkcyjnych, zatem papiery Regisu mogą ucieszyć tych inwestorów, którzy chcą zdywersyfikować portfele.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu