Deflacja weryfikuje sklepowe strategie

opublikowano: 12-06-2015, 00:00

E.Leclerc uruchomił nowe sklepy, choć i tak spadły mu obroty. Jego prezes nie wyklucza jednak przejęć.

Ceny żywności w Polsce, według danych GUS, spadają od lipca ubiegłego roku, a deflacja prawdopodobnie utrzyma się do końca tego roku. To kij w szprychach sieci handlowych, które muszą zmagać się ze spadkiem wartości koszyka. Większość sieci na rynku notuje spadki sprzedaży porównywalnej, czyli na tej samej powierzchni co rok wcześniej.

W warunkach deflacji sieci handlowe muszą ciąć koszty, a część z nich ogranicza plany inwestycyjne. Jean-Philippe Magre, prezes E.Leclerca, mówi, że jego sieć przez 20 lat w Polsce niejedno widziała i w trudnych czasach może zacząć gonić większych konkurentów.
Zobacz więcej

DOCIŚNIĘTE MARKETY:

W warunkach deflacji sieci handlowe muszą ciąć koszty, a część z nich ogranicza plany inwestycyjne. Jean-Philippe Magre, prezes E.Leclerca, mówi, że jego sieć przez 20 lat w Polsce niejedno widziała i w trudnych czasach może zacząć gonić większych konkurentów.

Możliwe zakupy

W tej sytuacji m.in. jest działający pod francuskim szyldem E.Leclerc, w którym poszczególne sklepy należą do polskich przedsiębiorców. Jego ubiegłoroczna sprzedaż sięgnęła 2,747 mld zł, czyli była o 2 mln zł niższa niż rok wcześniej, mimo uruchomienia dwóch nowych sklepów (jest ich teraz 43).

— Ostatni rok był trudny, przy spadających cenach żywności zanotowaliśmy nieco niższe niż rok wcześniej porównywalne przychody, choć spadek był o połowę mniejszy niż stopa deflacji. W tych warunkach wszystkie sieci mają kłopoty, a deflacja weryfikuje ich modele biznesowe. Ci, którzy stawiali na otwieranie nowychsklepów bez patrzenia na rachunek zysków i strat, muszą teraz przemyśleć strategię. Dla nas to okazja do dalszego rozwoju — mówi Jean-Philippe Magre, prezes E.Leclerc Polska. Czyżby E.Leclerc, który w 2009 r. kupił markety wycofującej się z Polski Billi, znów wybierał się na zakupy?

— Za wcześnie, by mówić o szczegółach, myślę, że więcej informacji będziemy mogli podać pod koniec roku. Bierzemy pod uwagę różne warianty, uważnie obserwujemy tendencje rynkowe i preferencje klientów. Z pewnością przy ewentualnych przejęciach będzie nam zależało na tym, by być także właścicielem nieruchomości. Nie wykluczamy różnych wariantów sprzedażowych, w tym przyłączenia się do którejś z grup zakupowych — mówi Jean-Philippe Magre.

Recepta na sukces

W ostatnich latach największe sklepy szybko tracą udziały rynkowe na rzecz dyskontów. Sprzedaż hipermarketów spada regularnie od co najmniej dwóch lat, w segmencie supermarketów lekko rośnie, ale znacznie wolniej niż średni wzrost wartości sprzedaży detalicznej. Prezes E.Leclerc Polska uważa jednak, że ten trend można odwrócić.

— Kluczem jest dostosowanie oferty sklepu do potrzeb lokalnego rynku, wyróżnienie się na tle konkurencji produktami świeżymi i regionalnymi. Supermarket czy hipermarket nie może działać jak dyskont, z takim samym asortymentem w każdej placówce i krótkimi seriami produktów np. z poszczególnych kuchni świata. Duży sklep musi mieć bogatą i inną niż konkurenci w mieście czy dzielnicy ofertę stałą, by klient miał po co do niego przychodzić — mówi Jean-Philippe Magre.

We współpracy z polskimi dostawcami E.Leclerc stale poszerza asortyment marek własnych, choć te w ciągu ostatniego roku sprzedają się słabiej.

— Deflacja sprawiła, że różnica w cenie między markowymi liderami poszczególnych segmentów a ich odpowiednikami pod markami własnymiwyraźnie się zmniejszyła. Nadal jednak inwestujemy w taki asortyment, bo marki własne to jeden z najlepszych sposobów na odróżnienie się od konkurencji — mówi prezes E.Leclerc Polska.

Własny model

Szansą na zdobycie nowych klientów może być sprzedaż żywności przez internet. Kilka sklepów E.Leclerc prowadzi taką sprzedaż, ale niezależnie od siebie — sieć nie stworzyła jeszcze wspólnej platformy e- -sklepowej i nadal poszukuje optymalnego modelu działania w internecie.

— Cały rynek spożywczego e-handlu w Polsce ma roczne obroty rzędu kilkuset milionów złotych — to jest tyle, ile wypracowuje kilka hipermarketów. Oczywiście internet jest wszędzie, oczekiwania klientów się zmieniają i e-handel będzie się rozwijał, ale nadal brakuje sensownego modelu ekonomicznego, zapewniającego rentowność.

Dziś klienci e-sklepów z jednej strony oczekują dostawy do domu, a z drugiej są przyzwyczajeni, że produkty w internecie są tańsze niż w „realu”. Tymczasem w handlu spożywczym tak się po prostu nie da, dlatego spodziewamy się, że sukces odniesie raczej model odbioru osobistego zamówionych zakupów w sklepie — mówi Jean- Philippe Magre.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu