Dekalog kierowcy a jaja motyla
Aby odpocząć na łonie natury, trzeba najpierw do niej dojechać. Najczęściej samochodem.
Szybkie samochody, równe i szerokie drogi czy sielskie krajobrazy i czyste powietrze?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wierzy, że jedno drugiemu nie przeszkadza i obiecuje budowę szybkich tras bez niszczenia natury. Ale liczy także na pomoc kierowców, choć jej postulaty u niejednego użytkownika dróg wzbudzą pewnie salwy śmiechu.
Dziesięć przykazań
Drogowa dyrekcja, potocznie zwana "Gdaką", przedstawiła właśnie dekalog ekokierowcy.
Przykazanie pierwsze: Dobry początek. Przy starcie nie naciskaj gazu. Pamiętaj, że samochód dostaje paliwo automatycznie. Nie rozgrzewaj silnika, stojąc, wystarczy, że początkowo będziesz jechać spokojnie.
Drugie: Korzystaj z wyższych biegów. Zmiana biegów powinna odbywać się zgodnie z zasadą, że lepiej na wyższym biegu lekko dotykać pedał gazu, niż na niższym wciskać go do końca. Z "jedynki" korzystaj tylko podczas ruszania.
Trzecie: Wyłączaj silnik podczas postojów. Czy wiesz, że wyłączenie silnika już po 20 sekundach daje korzyści?
Czwarte: Hamowanie. Bardziej ekonomicznym rozwiązaniem od jazdy na luzie jest jazda na biegu bez wciskania pedału gazu.
Piąte: Oszczędzaj prąd. Używaj klimatyzacji tylko wtedy, gdy jest to naprawdę konieczne i zrezygnuj z podgrzewanych foteli, a twój samochód spali mniej paliwa.
Szóste: Opróżnij bagażnik. Zbędne obciążenie samochodu to także niepotrzebne zużycie 0,2 l/100 km na każde 20 kg. Nadmierne spalanie przy dużej prędkości powodują też rzeczy przewożone na dachu, np. rowery.
Siódme: Dbaj o swoje auto. W pełni sprawny samochód, w którym najmniejsza część funkcjonuje jak należy, to także oszczędność na wydatkach na paliwo.
Ósme: Planuj podróż i jedź ze stałą prędkością. Wybierz odpowiednią trasę i staraj się jechać 80-100 km/h — to najbardziej optymalna prędkość dla twojego auta. W planowaniu podróży pomoże ci wirtualna mapa utrudnień w ruchu drogowym dostępna na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Dziewiąte: Zachowaj spokój. Staraj się nie przyspieszać ani nie hamować gwałtownie.
Dziesiąte: Pamiętaj o oponach. Regularna kontrola ciśnienia w oponach to nie tylko mniejsze zużycie paliwa, ale także lepsza przyczepność auta do podłoża.
Skandynawski wzór
"Gdaka" sama tych przykazań nie wymyśliła. Dekalog ecodrivingu obowiązuje już w wielu krajach Europy.
"W Szwecji i Finlandii ekojazda jest powszechnie stosowana przez kierowców. W tym ostatnim kraju wiedza o ecodrivingu wymagana jest nawet na egzaminach na prawo jazdy; podobne wymogi chcą u siebie wprowadzić również Hiszpanie i Niemcy" — napisali przedstawiciele GDDKiA w internetowej prezentacji.
Czy tak samo będzie w Polsce?
— Na kursach dla kierowców autobusów czy aut ciężarowych już wprowadzono szkolenie z ecodrivingu. Kierowców aut osobowych jeszcze takie zasady nie obowiązują, ale pojawiają się już pytania dotyczące ich wdrożenia — mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu infrastruktury.
Kierowco, nie zdziw się więc, jeśli kiedyś podczas egzaminu z "prawka" przeczytasz pytanie: Jak jeździć, by zminimalizować szkodliwy wpływ na przyrodę?
Gotową odpowiedź masz już w prezentacji drogowej dyrekcji.
"Jeśli jeździsz samochodem na benzynę, zmieniaj bieg, zanim silnik przekroczy 2500 obrotów na minutę, a w przypadku diesla — nie osiągaj więcej niż 2000 obrotów. Z miejsca ruszaj energicznie, bez zbędnego dociskania gazu przed puszczeniem sprzęgła. Następnie bacznie obserwuj sytuację na drodze i staraj się jechać płynnie, jednostajną prędkością, zawsze dostosowaną do warunków panujących na jezdni. Pamiętaj, że hamowanie i następujące po nim gwałtowne przyspieszenie to zbędna strata energii i zaburzenie komfortu harmonijnej jazdy" — czytamy w prezentacji "Gdaki".
Rada dobra, tylko, jak zastosować ją w praktyce — stojąc w gigantycznym korku, przy fatalnie zsynchronizowanej sygnalizacji świetlnej, czy w ogonku samochodów na coraz częściej spotykanych drogowych wahadłach. Ecodriving będzie trudny do wypromowania, zanim na dobre nie zostanie zbudowana sieć szybkich tras i sprawnej komunikacji publicznej. Tylko jak wówczas namówić kierowców do ekonomicznej jazdy z prędkością 80-100 km na godzinę? To może nawet być niebezpieczne, bo na autostradzie dopuszczalna prędkość to przecież 130 km/h.
Tylko dla zwierząt
Jeśli drogowa dyrekcja chce zbudować drogi, sama także musi zadbać o przyrodę. Od kilku lat na ręce bacznie patrzą drogowym urzędnikom ekolodzy. Już około 20 proc. naszego kraju to obszary szczególnie cenne przyrodniczo, należące do grupy terenów Natura 2000. To wskaźnik porównywalny ze średnią europejską. Przebija nas jednak Słowenia, w której pod ekoochroną jest 35 proc. obszarów. Czy można tam budować autostrady? Można, ale drogowcy muszą z przyrodą wyrównać rachunki i w zamian za budowę dróg stosować działania kompensacyjne.
Sama budowa przejść dla zwierząt czy ogradzanie tras siatką nie wystarczą. Tym bardziej że często takie inwestycje wcale nie dają pożądanych rezultatów. Ze zwierzęcych przejść korzystają rolnicy, którym autostrada przecięła dostęp do pól, a z jednego na drugie jakoś muszą dojechać.
— Musieliśmy nawet stawiać tabliczki informujące, że przejście służy dla zwierzyny, a ich użytkowanie przez ludzi jest zakazane — opowiada jeden z przedstawicieli autostradowych koncesjonariuszy.
Bo tam, gdzie z przejść dla zwierząt korzystają ludzie, czworonogi z nich już korzystać nie chcą.
Na przyrodnicze kompensaty drogowa dyrekcja wydaje rocznie setki milionów złotych. Sporo natrudzić musiała się przy inwestycji w lubelską obwodnicę. Przebiega ona przez obszar Bystrzycy Jakubowickiej, chronionej przyrodniczo ze względu na występowanie chronionych gatunków bezkręgowców. Inwestycja może utrudnić kontakt i rozmnażanie się motyla czerwończyka fioletka. Drogowcy, w ramach kompensat, pokryją koszty jego znakowania i obserwacji jego występowania w czasie wylotu. Muszą też zebrać co najmniej 1000 jaj i larw, dzięki którym założona zostanie nowa hodowla. Niełatwo jest budować drogi. n
Spór o Rospudę
nauką ekologii
W końcu 2006 r. ekolodzy rozpoczęli bój przeciw budowie obwodnicy Augustowa przez dolinę Rospudy. Wygrali, bo inwestycję zakwestionowała też Bruksela, która zagroziła odebraniem Polsce funduszy, jeśli nie dostosuje ekoprawa do unijnego. Dostosowano go więc i ostro zabrano do przygotowania projektów, by się już z nim więcej nie kłóciły.
Ale sprawa Rospudy ma też negatywne konsekwencje. Mieszkańcy Augustowa wciąż nie mają obwodnicy i muszą żyć w mieście rozjeżdżanym przez tiry. Ekorozgłos nie przysłużył się też przyrodzie. Rospuda latem przypomina rzeczną autostradę, obleganą przez turystów i coraz brudniejszą.
Uroki natury
z okien auta
Budowa szybkich tras wcale nie musi kolidować z zachowaniem przyrodniczych walorów. Udowodnili to Skandynawowie. Polscy mają brać z nich przykład, zwłaszcza z Norwegów. Ich drogi przecinające górskie wzniesienia, doliny i fiordy same w sobie stanowią atrakcję turystyczną. Przykładem choćby droga Geirangen — Trollstigen ze słynną Drabiną Troli, czyli 11 serpentynami o kącie nachylenia 180 stopni.
Skandynawowie uwielbiają budować tzw. drogi krajobrazowe, szybkie trasy, przy których z okien auta można podziwiać uroki przyrody, np. droga Havoysund wije się między fiordami do Przylądka Północnego (Nordkapp).
Jak zbudować
ekodrogę
Konieczne są urządzenia do odbioru i oczyszczania wody z nawierzchni. Polska ma także jedne z najbardziej restrykcyjnych w Europie norm dotyczących eliminacji hałasu. Drogowcy postawili już 324 km ekranów akustycznych. Ważnym i kosztownym elementem są także przejścia dla zwierząt.
700
tys. km
Taki zasięg w Unii Europejskiej mają obszary przyrodnicze Natura 2000.
20
proc.
Taki procent powierzchni Polski obejmują tereny cenne przyrodniczo.
11
mld EUR
Tyle funduszy unijnych Polska może wydać na drogi krajowe w latach 2007-15.
