Przed ofertą odzieżowa spółka Artman kusi powtórzeniem giełdowego sukcesu konkurentów — LPP i Redanu.
„Puls Biznesu”: Czy pogorszenie koniunktury na GPW nie zagraża emisji akcji Artmana?
Krzysztof Bajołek: Jesteśmy spokojni. Rynek pierwotny rządzi się swoimi prawami, a hossa trwa tu dłużej niż na wtórnym. Ostatnie debiuty pokazały, że inwestorzy chętnie widzą nowe spółki na parkiecie.
Jak ocenia Pan spotkania z inwestorami finansowymi?
Widzimy zainteresowanie ofertą, głównie ze strony funduszy emerytalnych. Cieszy nas, że inwestorzy dostrzegli markę House. Nasz model biznesu jest im znany. Odniósł on już duże sukcesy na GPW.
Tak, ale Wasza konkurencja — LPP i Redan — mają większą rentowność.
Jesteśmy na innym etapie działalności. Dopiero budujemy markę i sieć detaliczną, więc na osiągnięcie rentowności LPP musimy poczekać. Redan w mniejszym stopniu opiera się na rynku detalicznym, który zaczyna generować wyższą rentowność po dłuższym czasie.
Czy właśnie dlatego w I kwartale zarobiliście tylko 109 tys. zł netto?
Pierwsze półrocze w tej branży jest zawsze słabe. Na dodatek w ciągu roku podwoiliśmy liczbę salonów, co zaowocowało wzrostem kosztów sprzedaży.
Jak dużo wydajecie na reklamę?
Chcemy, by rocznie było to około 5 proc. wartości sprzedaży. W I kw. na reklamę trafiło 850 tys. zł.
Może konieczne będzie jej nasilenie, bo LPP próbuje zaatakować waszą pozycję nową marką Cropp?
Nie boimy się jej, bo Cropp to oferta sportowo-skate’owska, a nasza to ubiory uliczno-klubowe.
Ekspansja zagraniczna to tylko moda czy konieczność branży?
Polski rynek jest duży, ale żadna marka nie może zdobyć więcej niż kilkanaście procent rynku. Ekspansja się opłaci, bo w tej części Europy brak dużych konkurentów. W tym roku zwiększymy udział eksportu w sprzedaży z 2 do 7 proc., a w przyszłym do 20 proc.
Aż 70 proc. produkcji stanowi import z Chin rozliczany w dolarach. Nie boicie się spadku wartości złotego?
Ryzyko walutowe zabezpieczamy opcjami i kontraktami forward.
Planujecie 50 mln zł inwestycji do 2006 r. Połowy szukacie na GPW...
...a resztę z zatrzymanych w firmie zysków. Nie chcemy przez najbliższe lata wypłacać dywidendy. Dla akcjonariuszy będzie lepiej, jeśli zyski zainwestujemy, głównie w sieć detaliczną.
Nie chcecie finansować się długiem?
Na razie nie chcemy zaciągać zobowiązań długoterminowych. Finansujemy się m.in. kredytem kupieckim, ale jego wartość szybko rośnie. To jeden z powodów próby uzyskania pieniędzy z giełdy.
Czy trójka obecnych akcjonariuszy będzie sprzedawać akcje na GPW?
Ja i moi koledzy zadeklarowaliśmy, że przez 18 miesięcy nie zmniejszymy zaangażowania.
Po emisji będziecie kontrolować 80 proc. głosów w spółce. Czy dopuścicie inwestorów do władz Artmana?
Rezerwujemy dla nich jedno miejsce w pięcioosobowej radzie nadzorczej.
DM Millennium wycenił akcję Artmana na 21,6 zł.
To uczciwa wartość, która pozwoli nowym inwestorom zarobić na naszych akcjach.
A jeśli emisja się nie powiedzie?
Nie zakładamy takiego scena- riusza.