Dementi rządu z ofertą PO w tle

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 2007-04-12 00:00

Rząd fachowców mógłby liczyć na poparcie opozycji. Tyle że pewnie nie powstanie.

Reakcje na spekulacje o zmianie w gabinecie

Rząd fachowców mógłby liczyć na poparcie opozycji. Tyle że pewnie nie powstanie.

Marek Kuchcińki, szef klubu PiS, odciął się od wczorajszej publikacji „Rzeczpospolitej”, która sugerowała, że Jarosław Kaczyński chce utworzyć rząd fachowców, a sam, podobnie jak Roman Giertych i Andrzej Lepper, skupić się na pilnowaniu porządku w swoim ugrupowaniu.

— Oczywiście pan premier może zaproponować różne rozwiązania, ale żadne zmiany dotyczące koalicji nie są przewidziane. Zamierzamy pracować w niej do końca kadencji. Poza tym podczas niedawnego przeglądu resortów żaden minister nie dostał czerwonej kartki. To jest rząd, który składa się z fachowców i polityków. I nie ma lepszego kandydata na premiera niż Jarosław Kaczyński — powiedział Marek Kuchciński, odnosząc się do sugestii „Rz”, jakoby nowym premierem miał zostać Zbigniew Ziobro.

Kto ich poprze?

Jan Dziedziczak, rzecznik rządu, nazwał doniesienia gazety „political fiction”. Krzysztof Filipek, wiceprzewodniczący Rady Krajowej Samoobrony, przypomina, że rząd bez lidera politycznego nie może zbyt długo funkcjonować.

— Widzieliśmy to na przykładzie rządu Kazimierza Marcinkiewicza. Poza tym nie wyobrażam sobie, by w rządzie zasiadali sami fachowcy, niezwiązani z ugrupowaniami politycznymi i ich programami. Przecież cała odpowiedzialność za działania rządu i tak spada na partie. Według mnie powołanie takiego rządu jest nierealne — uważa poseł Samoobrony.

Nie wierzy w to także Aleksander Grad z PO.

— Nie sądzę, by Jarosław Kaczyński znalazł fachowców, którym byłby w stanie zaufać. To raczej straszak na koalicjantów, by nie stroszyli piórek i byli bardziej potulni. To bardziej polityczny szantaż niż realna możliwość — ostatnio premier miał szansę zrekonstruować rząd, przyjmując do niego fachowców, lecz tego nie zrobił — uważa Aleksander Grad.

Marek Goliszewski, szef Business Centre Club (BCC), też nie wierzy w rząd fachowców.

— Przecież musiałby on uzyskać poparcie parlamentu. Taki rząd kierowałby się zapewne apartyjną oceną gospodarki i proponował korzystne dla niej rozwiązania, np. likwidację KRUS. Wyobraża pan sobie, że koalicjanci poprą taką propozycję? Taki rząd nie ma żadnych szans na przetrwanie. Nie będzie miał poparcia Sejmu i podejrzewam, że także prezydenta — uważa prezes BCC.

Podobnego zdania jest Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku, która przypomina, że dobre skądinąd pomysły fachowców mogą być niewygodne politycznie.

— Nawet fachowiec miałby w takim rządzie ograniczone pole manewru, bo potrzebna jest większość, która poprze jego pomysł. Nawet jeśli powstałby taki rząd, poza nazwiskami w polityce niewiele by się zmieniło — uważa ekonomistka Raiffeisen Banku.

My. Za wybory

Okazuje się jednak, że pomysł powierzenia władzy fachowcom znalazłby zwolenników w opozycji. Zdaniem Zbigniewa Chlebowskiego, wiceszefa klubu PO, jego partia poparłaby taki rząd.

— Pod warunkiem ustalenia terminu wcześniejszych wyborów. Musiałyby się odbyć w ciągu kilku miesięcy. Nie może być tak, że powstaje nowy rząd, my go popieramy, a PiS nadal się namyśla — mówi Zbigniew Chlebowski.

Przyznaje jednak, że o fachowców może być trudno.

— W otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego za bardzo ich nie widać. PiS ma z tym problem, czego przykładem jest obsadzanie stanowisk w strategicznych spółkach skarbu państwa — dodaje poseł PO.

Okiem ekonomisty

Michał Chyczewski

ekonomista Banku BPH

Odporni na plotki

Rynki finansowe przyzwyczaiły się już do stanu niepewności politycznej. Mieliśmy tyle sygnałów o rozpadzie koalicji, odejściu Zyty Gilowskiej czy przedterminowych wyborach, że pogłoski o utworzeniu rządu fachowców nie robią na inwestorach większego wrażenia.

Pomysł uważam za mało prawdopodobny. Decyzja o powołaniu takiego rządu byłaby kontrowersyjna z punktu widzenia partnerów koalicyjnych PiS, towarzyszyłoby jej więc zamieszanie polityczne, spowodowałaby też po raz kolejny obawy o trwałość koalicji. Jeśli jednak doszłoby do utworzenia takiego rządu, z punktu widzenia rynków finansowych niewiele by się zmieniło. Nawet jeśli rząd nazwałby się rządem fachowców, de facto byłby to wciąż rząd PiS, więc sytuacja byłaby podobna do obecnej — stabilność polityczna nie uległaby zmianie. Nie miałoby to więc większego znaczenia dla rynków finansowych. Poza pewną nerwowością wywołaną na fali politycznego zamieszania.