Depresja inwestycyjna krajowych inwestorów

Waldemar Borowski
opublikowano: 2009-02-16 00:00

Początek tygodnia przyniósł nadzieję na kontynuację dobrej passy naszych indeksów. Warszawscy inwestorzy wyruszyli na zakupy, co zaowocowało wzrostem WIG20 o blisko 53 pkt. i zbliżeniem do poziomu 1600 pkt. Kiedy pojawiły się szanse, że wartość ta po krótkiej korekcie zostanie pokonana, nastroje na rynkach popsuły potężne spadki na Wall Street. Polskie niedźwiedzie nie marnują takich okazji i przy niskich obrotach udało im się ponownie sprowadzić nasz najważniejszy indeks w pobliże minimów.

Łatwość, z jaką podaż uzyskuje przewagę, potwierdza słabość warszawskiego parkietu. Nadal nie widać kapitału zdolnego do rywalizowania z graczami zainteresowanymi zniżkami. Stabilne zagraniczne fundusze, nastawione na długoterminowe inwestowanie, skrzętnie omijają region środkowoeuropejski i wolą angażować się na rynku chińskim, koreańskim, czy brazylijskim, gdzie zakup akcji przynosi znaczne profity. Europa jako całość, stała się obok USA, najsłabszym i najryzykowniejszym ogniwem globalnego handlu akcjami.

Piątkowa sesja nie zanegowała dystansu inwestorów do powiększenia portfeli, jaki dominuje w tym miesiącu na GPW. Po otwarciu wzrostem o 0,98 proc. i początkowych, gwałtownych ruchach WIG20 skierował się na północ, ale wystarczyły słabsze dane, aby optymizm szybko wyparował. Skurczenie się gospodarek strefy euro o 1,5 proc. w poprzednim kwartale oraz Nie-

miec o 2,1 proc. (licząc kw./kw.), ograniczyło zakusy byków.

Spółką, na której od piątkowego poranka koncentrowali się kupujący, był KGHM. Popyt, korzystając ze wzrostu cen miedzi, starał się przerwać przecenę na jego akcjach. Znaczne obroty towarzyszyły notowaniom PKO BP, ale spore zlecenia sprzedaży utrudniały mu marsz na północ. Na pozostałych blue chipach obroty były symboliczne.

Niska aktywność inwestorów przekłada się również na spółki mniejszego kalibru. Do nielicznych wyjątków należał sektor chemiczny. Zainteresowaniem cieszyły się papiery Polic, Puław, Synthosu i Azotów Tarnów. Gracze wierzą, że ta branża w większym stopniu może być odporna na pogłębiającą się dekoniunkturę. O wycenach mniejszych firm decyduje kapitał spekulacyjny i przypadkowe transakcje. Wyniki i dywidendy nie odgrywają większego znaczenia, czego w piątek była przykładem Ambra (pochwaliła się dobrymi wynikami) i Talex, który rekomenduje wypłatę dywidendy wysokości 1 zł na akcję.

Zakończenie tygodnia nie wypadło imponująco. Wystarczyło, że ktoś położył kilka większych zleceń na pozycjach sprzedaży, aby pospolite ruszenie z drugiej strony rynku nie udźwignęło tego ciężaru. Ostatecznie na finiszu WIG20 zmalał o 0,15 proc., i to przy mizernych obrotach (753 mln zł). Dobrą formę do końca utrzymał KGHM. Skalę przeceny

ograniczyły też PKO BP i TP.

Największych maruderem okazał się  BZ WBK. Słabo też wypadł PGNiG i ostro przeceniony na fixingu PKN Orlen. Lepiej od indeksu blue chipów zaprezentowały się średnie firmy.

Waldemar Borowski