Detaliści w USA padają, Polacy jeszcze kupują

Adrian Boczkowski
opublikowano: 02-01-2009, 00:00

Nie zanosi się na razie na masowe bankructwa w naszym handlu.

Ekonomiści, analitycy i przedsiębiorcy zza oceanu fatalnie oceniają tegoroczną sprzedaż w okresie świątecznym. Sytuacja jest prawdopodobnie najgorsza od przynajmniej 39 lat, czyli od początku badań Międzynarodowej Rady Centrów Handlowych (ICSC). Według danych od wystawców kart kredytowych, listopadowy i grudniowy spadek obrotów rok do roku to 4 proc.

Kosztowne kampanie reklamowe i rekordowe obniżki cen nie zdołały zachęcić konsumentów do większych zakupów w listopadzie i grudniu. Szczególnie ucierpiała sprzedaż produktów RTV i AGD oraz towarów luksusowych (25-40 proc. w dół rok do roku). O ponad jedną piątą spadła jednak również sprzedaż damskiej odzieży. Trudno spodziewać się, że problem zniknie w najbliższych miesiącach. Według firmy konsultingowej Davidowitz Associates z Nowego Jorku, detaliści zamkną w USA w tym roku 12 tys. punktów handlowych. To dużo więcej niż w najgorszym roku poprzedniej bessy. W 2001 r., przestało działać ponad 7 tys. lokali handlowych. Kilkanaście sieci handlowych w USA (np. Circuit City Stores czy Linens ‘n Things) oraz kilka w Wielkiej Brytanii ogłosiło bankructwo już w zeszłym roku. Czy fala kryzysu uderzy w Polskę?

Grudniowy odczyt wyprzedzającego wskaźnika koniunktury Biura Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) spadł po raz osiemnasty z kolei. Zapowiada on kurczenie się popytu wewnętrznego przy narastającym pesymizmie. Polacy wprawdzie oceniają na razie sytuację gospodarki i własnego budżetu lepiej niż w latach 2000-01, ale wydajność pracy oraz tempo napływu nowych zamówień w firmach załamały się mocniej niż w czasie ostatniego kryzysu. Ekonomiści są jednak zgodni, że dynamika polskiego PKB zwolni głównie z powodu malejących inwestycji. Konsumpcja pozostanie siłą napędową, dzięki której nie powinniśmy mieć recesji. Branża detaliczna na pewno odczuje spowolnienie, ale pogarszająca się sytuacja na rynku pracy może przełożyć się na istotny spadek konsumpcji dopiero pod koniec 2009 r. i w następnym.

Skutki globalnego kryzysu dla krajowych detalistów będzie można ocenić najwcześniej po wynikach z I kwartału. Spółki odzieżowe w większości podają sprzedaż miesięczną, która powinna być dobrą wskazówką dla inwestorów. Styczeń i luty to jeszcze sezon wyprzedaży, ale już w marcu i kwietniu na rynku pojawią się nowe kolekcje. Zarobek detalistów pochodzi głównie ze sprzedaży po cenach regularnych, a nie w promocji. Dlatego na pełniejszy obraz sytuacji trzeba będzie poczekać do maja czy czerwca.

Indeks SP amerykańskich detalistów spadł w zeszłym roku o około 35 proc. Tymczasem akcje Wal-Mart zdrożały około 15 proc. Sieć zyskuje dzięki szukaniu przez coraz większą grupę konsumentów możliwie tanich źródeł zaopatrzenia we wszelakie towary. Takiego procesu można spodziewać się także u nas. Dobrą passę powinny mieć niskokosztowe sieci hipermarketów (Auchan czy Tesco) oraz dyskonty. Po ich akcje (o ile są spółkami giełdowymi) trzeba jednak wybrać się na zagraniczne parkiety.

Leszek Iwaszko

Ten rok będzie

jeszcze dość spokojny

1Czy w 2009 r. w Polsce będą bankructwa sieci detalicznych?

Leszek Iwaszko, analityk KBC Securities: Nie spodziewam się tego, podobnie jak załamania konsumpcji. Nie można jednak wykluczyć zamykania pojedynczych sklepów. Spowolnienie ekspansji jest najbardziej widoczne w LPP. W sierpniu plany mówiły o 41 tys. mkw. nowej powierzchni w I połowie 2009 r. W listopadzie zredukowano powierzchnię o dwie trzecie, choć spółka podkreśla, że nie widzi jeszcze symptomów spowolnienia. Dmuchanie na zimne to dobra strategia.

2Kto najmocniej ucierpi?

Ten, kto w ofercie ma produkty, z których konsumenci łatwo mogą zrezygnować. Najmniej ucierpią sprzedawcy konserwatywnych produktów. Tu przykładem jest NG2 z marką CCC (but dla każdego, a nie moda). W środku jest LPP z główną marką Reserved. W. Kruk z rodziny Vistula Wólczanka oferuje natomiast drogą biżuterię. Konsumenci mogą ją zastąpić podobną, ale tańszą. Podobnie jak koszule VW, które kosztują 200-300 zł.

3Można oczekiwać fuzji i przejęć w branży detalicznej?

Wśród spółek publicznych raczej nie. Empik okopuje się, LPP po przejęciu Artmana nie ma pieniędzy na ewentualne zakupy, a NG2 jest zwolennikiem rozwoju organicznego. Synergie w tym biznesie istnieją, ale możliwych transakcji nie doszukiwałbym się wśród największych graczy.

Rozmawiał Adrian Boczkowski

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane