Deutsche Post rusza po zakup Royal Mail

Mira Wszelaka
opublikowano: 2002-04-18 00:00

Deutsche Post przygotowuje się do ekspansji na rynki UE. W kręgu zainteresowań niemieckiego operatora w pierwszej kolejności znajduje się brytyjska Royal Mail. DP nie wyklucza kolejnych inwestycji, w tym również w Polsce.

Europejski rynek pocztowy jest już niemal podzielony między największych operatorów. Jednak ci z prawdziwej czołówki nie spoczywają na laurach. Deutsche Post, niemiecki narodowy operator, w przeddzień kolejnej fazy liberalizacji usług pocztowych w UE (od 2003 r.) zapowiada europejską ekspansję.

Kierownictwo DP nie ukrywa, że w pierwszej kolejności ma apetyt na Royal Mail.

— Obecnie pracujemy nad strategią przejęć na europejskim rynku pocztowym — przyznaje Klaus Zumwinkel, prezes DP.

Podkreśla również, że firma dysponuje większą niż wcześniej przewidywano kwotą, by wykonać ten plan (w 2001 r. DP ponownie zanotowała zysk, proponując wzrost dywidendy o 37 proc.). Tymczasem konkurenci słabną. Niemcy skrupulatnie odnotowali, że brytyjska Royal Mail codziennie na działalności traci 2,5 mln EUR (9 mln zł) i już zapowiada redukcję zatrudnienia o 40 tys. DP interesuje się także La Poste. Francuzi nie mogą pochwalić się dobrymi wynikami. W ubiegłym roku stracili blisko 100 mln EUR (360 mln zł) na przesyłkach listowych. Interesującym kąskiem dla Niemców jest też Poczta Polska.

Liberalizacja unijnego rynku pocztowego, mimo że przebiega z dużymi oporami, to jednak postępuje. Podczas gdy np. Francja czy Wielka Brytania chciałyby jak najdłużej korzystać z monopolu, państwa takie jak Niemcy i Holandia coraz bardziej otwierają rynek. Najlepszy przykład dała Szwecja. Rynek pocztowy został tam uwolniony już w 1996 r. Komisja Europejska dąży do tego, by już z początkiem 2003 r. zliberalizować rynek przesyłek o wadze powyżej 100 gr.

Aby po integracji Poczta Polska mogła uszczknąć kawałek europejskiego tortu, musiałaby — liberalizując rynek — dokonać znaczących inwestycji. Niedawno Leszek Kwiatek, dyrektor generalny PP, mówił, że państwowy gigant potrzebuje aż 2 mld zł.

— Tort usług pocztowych w UE został już niemal podzielony. Nie oznacza to jednak, że Polska nie może uszczknąć choćby małego kawałka. Wszystko zależy od znaczących i w krótkim czasie przeprowadzonych inwestycji operatora – podkreśla Andrzej Siniakiewicz, wicedyrektor Poczty Polskiej.