Prawdziwa panika w Europie (połączona z ewakuacją giełdy londyńskiej) spowodowała, że broniący się w ostatnich dniach rynek polski również skapitulował. Wyprzedawane były głównie akcje spółek największych tj. o największej płynności.
W grupie spółek szczególnie dotkniętych przeceną znalazł się KGHM, który po kolejnych wypowiedziach, na łamach prasy, przewodniczącego ZZ przechodzi prawdziwe załamanie (-12,6%). Patrząc na działania Pana Zbrzyznego w ostatnich tygodniach można dojść do wniosku, że komuś zależy na przecenie akcji konglomeratu. Niezależnie od wyników, które w III kwartale z pewnością będą bardzo słabe (ale to już inwestorzy i tak wiedzieli).
Na uwagę zasługuje również sektor spółek telekomunikacyjnych w Europie Zachodniej, który od kilku dni zachowuje się zdecydowanie lepiej niż pozostałe akcje, nie reagując na powszechną wyprzedaż. Dotyczy to szczególnie największych operatorów w Europie, tj. DT, BT, Vodafone, Orange. Możliwe, że po silnej przecenie z ostatnich miesięcy spółki tego sektora wchodzą w okres konsolidacji. Po raz kolejny operatorzy poinformowali o zredukowaniu kosztów wdrożenia UMTS (DT i BT będą wspólnie budował sieć, co zmniejszy CAPEX o 30%). Ponadto akcje spółek telekomunikacyjnych zwykle (przed mega hossą) uważane były za jeden z sektorów defensywnych (na dobre trudne czasy). W Polsce ma to mniejsze znaczenie w związku z wyprzedażą spółek płynnych, do których należą telekomy. Będzie jednak silnie oddziaływać w przypadku wystąpienia większej korekty, która wreszcie musi się pojawić.
Michał Marczak,