Diabelska alternatywa dla ISD Częstochowa

Spółka musi sprzedać albo zamknąć stalownię i zmniejszyć zatrudnienie o połowę. Inaczej zbankrutuje.

Huta ISD Częstochowa przeżywa trudne chwile. Po upadku polskich stoczni spółka z grupy ukraińskiego Związku Przemysłowego Donbasu (ZPD), pośrednio należąca do rosyjskiego Ewrazu, ma kłopoty z rentowną sprzedażą blach. Uratować może ją sprzedaż stalowni oraz znacząca redukcja zatrudnienia. Siergiej Taruta, szef ukraińskiego ZPD, ujawnił wczoraj, że jest już polski chętny do nabycia stojącej bezczynnie od miesięcy stalowni. Jest tajemnicą poliszynela, że Ukraińcy od dawna namawiają do zakupu Romana Karkosika, który chce albo kupić, albo zbudować własną stalownię. Wczoraj jednak nie skomentował sprawy. ISD nie potrzebuje stalowni, bo materiał do walcowania blach sprowadza z własnych zakładów z Ukrainy.

— W polskim zakładzie produkcja stali jest mniej korzystna niż na Ukrainie — powiedział Siergiej Taruta, cytowany przez serwis novosti.dn.ua.

Redukcja albo upadłość

Problemy polskiej huty wynikają z przerostu zatrudnienia. Nabywając zakład, ZPD dał jej pracownikom 10-letnie gwarancje zatrudnienia. Pakiet socjalny wygasa w 2015 r.

— Pracodawca, by uniknąć bankructwa musi zmniejszyć koszty stałe, co wiążę się z redukcją zatrudnienia. Stalownia albo zostanie sprzedana, albo będzie zamknięta. W ramach programu dobrowolnych odejść zatrudnienie w hucie powinno zmniejszyć się o około 1,5 tys. osób — informuje Adam Cichocki, właściciel i prezes Brad Consulting, która doradza ISD w sprawach związanych z redukcją zatrudnienia. Spółka zakłada, że w walcowni blach, zakładzie konstrukcji stalowych i w administracji pozostanie niespełna 1,4 tys. osób. — Nikt nie zostanie zwolniony. Pracodawca proponuje pracownikom odprawy wysokości 16 miesięcznych pensji i skrócenie do dwóch trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia — dodaje Adam Cichocki. Przeciętne wynagrodzenie w częstochowskiej spółce to około 4,5 tys. zł brutto. Pracownicy muszą do końca czerwca zadeklarować, czy skorzystają z oferty dobrowolnych odejść.

— Jeśli nie uda się zrestrukturyzować zatrudnienia, alternatywą jest upadłość całego zakładu — podkreśla Adam Cichocki.

Doradztwo i szkolenia

W ostatnich latach huta sprzedała koksownię oraz zakład produkujący rury. Jednak nabywca kupił te zakłady bez pracowników administracyjnych. Dziś w grupie nie ma koksowni i producenta rur, ale zostali pracownicy, którzy kiedyś nimi administrowali.

— Na przykład w księgowości jest 60 osób, czyli 8 razy więcej, niż potrzeba — dodaje Adam Cichocki. Firma doradcza rozmawia z każdym pracownikiem indywidualnie.

— Proponujemy szkolenia uczące, jak zakładać działalność gospodarczą, jak prowadzić rozmowę kwalifikacyjną, jak napisać życiorys, zbieramy oferty pracy z makroregionu. Do zakładów działających w okręgu częstochowskim przekazaliśmy także informacje o kwalifikacjach pracowników, którzy mogą odejść z huty, sondując rynek pod kątem zapotrzebowaniakadrowego — podkreśla Adam Cichocki.

Pracownikom huty nie będzie łatwo. W regionie częstochowskim jest około 20-procentowe bezrobocie, a średnia wieku w hucie to 52 lata. Kadra menedżerska to osoby w wieku 60 plus. Przedstawiciele pracodawcy rozmawiają ze związkami o zmianie zapisów pakietu socjalnego, by pracownicy mogli odejść z przyczyn leżących po stronie zakładu pracy i skorzystać ze świadczeń przedemerytalnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane