Dialog społeczny doszedł do ściany

opublikowano: 07-04-2019, 22:00

W momencie wysyłania tego wydania papierowego „PB” do druku — rozpoczęcie się od poniedziałku 8 kwietnia 2019 r. strajku Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), dominującego w środowisku, wyglądało na nieuniknione.

W niedzielę o godz. 19 zwołane zostało w Centrum Partnerstwa Społecznego Dialog rządowo-związkowe spotkanie ostatniej szansy, jednak doświadczenia rozmów z minionego tygodnia nie wróżyły mu pomyślności. Zamiast zbliżającego stanowiska dialogu prowadzone były bowiem dwa monologi, czego symbolem stało się występowanie stron osobno na konfrontacyjnych konferencjach prasowych. Strasznym błędem negocjacyjnym delegacji rządowej było np. w miniony piątek przekazanie mediom prezentacji nowych propozycji płacowych i organizacyjnych, których podczas rozmów strona związkowa w pisemnej formie… nie otrzymała!

Rząd reprezentują Beata Szydło z Elżbietą Rafalską, skonfliktowana z nauczycielami Anna Zalewska została z negocjacji wyłączona.
Zobacz więcej

Rząd reprezentują Beata Szydło z Elżbietą Rafalską, skonfliktowana z nauczycielami Anna Zalewska została z negocjacji wyłączona. Fot. Andrzej Hulimka

Nabrzmiewający spór dotyczy pieniędzy, ale przecież nie tylko. Środowisko podkreśla, że najwyższy czas na upomnienie się o godność nauczyciela i szanowanie zawodu. Potwierdza to obiegający kraj mobilizacyjny SMS : „Pierwsze trzy dni strajku mają być tak uciążliwe, żeby dyrektorzy, którzy nas nie doceniają, odczuli nasz brak; żeby rodzice, którzy nas obrażają, odczuli, jak to jest być cały dzień z ich nieposłusznym dzieckiem”. Trzeba przyznać, że zapowiedzi wojownicze. Ale odpowiedzialność za zaognienie każdego konfliktu zawsze ponoszą władcy. Strzałem w stopę rządu była ogłoszona w piątek, sklecona na poczekaniu koncepcja strukturalnej reformy oświaty. Czerwoną płachtą na nauczycielskiego byka stał się uznany za prowokacyjny pomysł zwiększenia pensum. Podobny odbiór ma pomysł minister Anny Zalewskiej rzucenia do walki o ratowanie egzaminów gimnazjalnych (ich termin to 10-12 kwietnia) łamistrajków, czyli np. emerytowanych nauczycieli. Przecież w świetle ustawy o systemie oświaty w komisjach mogą zasiadać stale zatrudnieni zgodnie z Kartą Nauczyciela, a nie na podstawie doraźnych umów cywilnoprawnych. Dodatkowym polem konfliktu jest starcie rządu o pieniądze z samorządami, ponieważ to one finansują dodatki za wychowawstwo, które miałyby zostać znacznie podniesione do jednolitej wysokości, ale bez zwiększenia subwencji oświatowej. I bez tej podwyżki luka jest ogromna, samorządy muszą do oświaty dokładać, tnąc inwestycje.

Konflikt o płace w oświacie nabrzmiewał od dawna, ale eksplodował nieprzypadkowo właśnie teraz. Rzucając kolejne kosztowne tzw. piątki PiS oznajmiło Polakom: mamy wielkie pieniądze do rozdania, ale tylko na cele nam przydatne. Dlatego np. szybka wypłata blisko 11 mld zł na przedwyborcze świadczenie kiełbasiane — taka jest uczciwa nazwa premii dla 9,8 mln emerytów i rencistów — to nie problem, chociaż ani w uzasadnieniu ustawy, ani w dyskusji sejmowej nie padły żadne kwoty na temat źródeł finansowania (jedynym konkretem jest ograniczenie skoku na Fundusz Pracy do ponoć tylko 113 mln zł). Szacowana wyjściowo na 17 mld zł rocznie kwota oczekiwań ZNP nie ma natomiast żadnych szans. W epoce tzw. dobrej zmiany aparat państwa wykonuje rozkazy Jarosława Kaczyńskiego, wydawane po przekalkulowaniu wyborczej celowości rzucania budżetowych miliardów. Tradycyjnie centrolewicowe środowisko nauczycielskie nie jest w tych kalkulacjach prezesa priorytetem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu