Szturmu firm na salony nie było. Klienci pogodzili się chyba, że od dziś tracą możliwość pełnego odliczania VAT.
Od kilku miesięcy dilerzy samochodów dwoili się i troili, aby sprzedać jak najwięcej pojazdów, które dziś utracą przywileje podatkowe. Fajerwerków nie było. Zainteresowanie klientów konkretnymi modelami było niewiele większe niż normalnie.
Ach to paliwo...
Zapytaliśmy dilerów o efekty promocji pojazdów, które przed 21 sierpnia posiadały homologacje jako ciężarowe i łapały się na tzw. wzór Lisaka, czyli uprawniały ich użytkowników do pełnego odliczania VAT od ich zakupu oraz ceny paliw. Dziś duża część tych pojazdów traci takie uprawnienie, gdyż staje się z podatkowego punktu widzenia samochodami osobowymi — bez możliwości odliczania VAT od paliw, a tylko z odpisem do 6 tys. zł od ceny zakupu.
— Owszem, w ostatnich tygodniach zauważyliśmy nieco większe zainteresowanie klientów takimi modelami, ale liczyliśmy, że będzie znacznie lepiej. Niektórych zniechęcało do zakupu to, że od 22 sierpnia pojazdy przestają być ciężarowymi, a więc ich użytkownicy tracą przywilej odliczania podatku VAT zawartego w cenie paliw. To cała tajemnica. Takie osoby wolały od razu kupić klasyczny samochód osobowy. Gdyby nie odebrano prawa do odliczania VAT od paliwa, zainteresowanie na pewno byłoby ogromne — mówi Piotr Syta z firmy Abexim, dilera Opla.
Podobnie uważa Wojciech Wyszyński, zastępca kierownika salonu Toyota Radość.
— Mimo szerokiej akcji reklamowej w lipcu nie było specjalnie większego zainteresowania tymi „ciężarówkami”. Sytuacja była trochę lepsza niż w poprzednich miesiącach, ale oczekiwania były zdecydowanie większe — przyznaje Wojciech Wyszyński.
Bariera z kredytów
Tomasz Olczak, szef firmowego salonu Citroen Polska, zapewnia, że w jego firmie zauważalne było większe zainteresowanie klientów omawianymi modelami.
— Jednak zdecydowanie mniejsze niż pod koniec maja, kiedy kończyły się dogodne warunki podatkowe dla pojazdów branych w leasing. Myślę, że winny jest nie tylko zakaz odliczania VAT, ale widać też, że część firm po prostu nie dostała kredytów na zakup aut. To bariera obiektywna. Może to oznaczać, że zmniejszyły się możliwości finansowe klientów — ocenia Tomasz Olczak.