Dino rośnie zgodnie z planem

Giełdowa sieć marketów powiększyła się w ubiegłym roku o prawie 150 sklepów. W tym roku ma być jeszcze szybsza

Tempo ekspansji jest wysokie, choć i tak nie dorównuje tempu wzrostu notowań na giełdzie. Wartość rynkowa Dino, które zadebiutowało na GPW w kwietniu ubiegłego roku, w ciągu 11 miesięcy skoczyła o ponad 170 proc. i sięga obecnie 8,95 mld zł. Daje to Tomaszowi Biernackiemu, posiadającemu 51 proc. akcji spółki, miejsce w pierwszej dziesiątce najbogatszych Polaków.

Wyświetl galerię [1/2]

Szymon Piduch Fot. Marek Wiśniewski

Tymczasem przychody Dino w ubiegłym roku urosły o 34 proc. i sięgnęły 4,51 mld zł. Czysty zysk wyniósł 213,6 mln zł, o 41 proc. więcej niż rok wcześniej. W sieci na koniec roku działało już 775 sklepów.

— Nasza sieć powiększyła się w ubiegłym roku o 147 sklepów. Dogęszczamy ją — najwięcej otwarć zanotowaliśmy w województwach wielkopolskim i dolnośląskim, gdzie już mamy silną pozycję — a także stopniowo przesuwamy się na północ i wschód, otwierając nowe sklepy kilka-kilkanaście kilometrów od istniejących placówek. W tym roku będziemy chcieli uruchomić o około 20 placówek więcej niż w 2017 r. — mówi Szymon Piduch, prezes Dino.

Rozkręcanie inwestycji

Większość sklepów Dino stawia samodzielnie na należących do spółki działkach.

Na koniec roku w bazie było 495 „zabezpieczonych” działek, czyli takich, które już kupiono lub podpisano umowy przedwstępne.

— Nasza strategia zakłada, że do końca 2020 r. w sieci będzie działało co najmniej 1200 sklepów. Realizacja tej strategii przebiega zgodnie z planem — mówi Szymon Piduch.

Duże tempo ekspansji sprawia, że rosną wydatki inwestycyjne Dino. W ubiegłym roku sięgnęły one 457 mln zł, z czego 85 proc. poszło na sklepy i działki, a reszta na logistykę i nowy zakład mięsny. W tym roku na inwestycje ma pójść około 650 mln zł.

— Wzrost nakładów jest naturalny. Po pierwsze, otworzymy więcej sklepów. Po drugie, uruchomimy nasze czwarte centrum dystrybucyjne, które powstaje w Rzeszotarach koło Legnicy. Po trzecie, w tym roku ruszy budowa nowego zakładu mięsnego spółki AgroRydzyna, na co pójdzie 65 mln zł. Całkowity koszt tej inwestycji to około 110 mln zł, zakład rozpocznie działalność w 2019 r. — mówi Michał Krauze, szef finansów Dino.

Dino finansuje inwestycje przede wszystkim z pieniędzy, które wypracowuje na podstawowej działalności. Pod koniec ubiegłego roku spółka wyemitowała jednak obligacje warte 100 mln zł, a może jeszcze przeprowadzić emisje o łącznej wartości 400 mln zł.

— W tym roku również zamierzamy wyemitować obligacje. Pod koniec roku zastanowimy się nad skalą tej emisji — mówi Michał Krauze.

Niedzielny luz

Duże nakłady inwestycyjne oznaczają, że Dino nie zamierza wypłacać dywidendy. Nie wyklucza natomiast aktywności na rynku przejęć. Obecnie inwestora poszukuje sieć Piotr i Paweł, ale tu — ze względu na odmienność modeli działalności — aktywności spółki nie należy się spodziewać.

— Z miłą chęcią coś przejmiemy, ale nie chcemy przy okazji wywracać do góry nogami naszego modelu biznesowego, opartego na własnych gruntach i własnych nieruchomościach. Są mniejsze sieci regionalne, które spełniają te kryteria, ale wyceny są obecnie zbyt wysokie. Jeśli będą racjonalne, chętnie usiądziemy do rozmów — mówi Szymon Piduch.

Spółka nie odczuła na razie negatywnych efektów wprowadzenia ograniczenia handlu w niedzielę.

— Niedziela odpowiadała u nas za około 8 proc. przychodów. W pierwszym tygodniu obowiązywania ograniczeń wzrost sprzedaży we wcześniejszych dniach zrównoważył zamknięcie sklepów w niedzielę, ale trudno tu jeszcze mówić o jakimkolwiek trendzie — mówi Szymon Piduch.

Dino odczuwa natomiast rosnące oczekiwania płacowe, ale przedstawiciele spółki podkreślają, że nie ma problemów z rekrutacją pracowników do nowych sklepów.

— W ubiegłym roku nasze przychody wzrosły o 34 proc., a koszty wynagrodzeń o prawie 40 proc., co świadczy o tempie podnoszenia płac. W tym roku też już podnieśliśmy pensje — mówi Szymon Piduch.

Dobre perspektywy

Wyniki Dino w samym czwartym kwartale okazały się lepsze od rynkowych oczekiwań. W porównaniu z konsensem analityków, ankietowanych przez PAP, przychody okazały się wyższe o 3,2 proc., a zysk na poziomie EBITDA — o 8 proc.

— Wyniki Dino są bardzo dobre. Spółka pokazuje, że w dalszym ciągu jest w stanie poprawiać marże, bardzo mocny jest też wzrost sprzedaży na poziomie LFL [czyli na tej samej powierzchni sprzedaży co rok wcześniej — red.]. Dino rozwija się prężnie i realizuje zapowiedzi, dlatego można się spodziewać solidnych wyników w kolejnych kwartałach — ocenia Jakub Viscardi, analityk DM BOŚ.

W całym 2017 r. sprzedaż porównywalna skoczyła o 16,2 proc. To wynik wyraźnie lepszy niż u notowanych na giełdach konkurentów z branży. Stokrotka, należąca do giełdowej Emperii, urosła na poziomie LFL o 2,8 proc. W największej na rynku Biedronce sprzedaż porównywalna skoczyła natomiast o 8,6 proc.

— W tym roku zamierzamy utrzymać dwucyfrowe tempo wzrostu sprzedaży porównywalnej — zapowiada Szymon Piduch. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Dino rośnie zgodnie z planem