Dlaczego soccer nigdy nie podbije USA

Gorączka związana z piłkarskim pucharem świata nie wyniesie tej dyscypliny do grona największych lig w USA

Reprezentacja USA awansowała do kolejnej fazy brazylijskiego mundialu i dziś zmierzy się z zespołem Belgii, który wygrał wszystkie grupowe mecze. Nawet sukces amerykańskich piłkarzy nie sprawi jednak, że tamtejsi fani sportu pokochają piłkę bardziej niż swoje tradycyjne dyscypliny.

Zobacz więcej

PRZYBYWA FANÓW: Sama gra nie przekonuje amerykańskich reklamodawców, ale może przekonają ich liczby. Mecz USA z Portugalią oglądało przed telewizorami 24,7 mln Amerykanów. To najlepszy wynik sportowy w tym roku, nie licząc kultowego futbolu amerykańskiego. To również jednak może się kiedyś zmienić — w ostatnim tygodniu Google zarejestrował więcej zapytań dotyczących soccera niż footballu. Po raz drugi w historii. [FOT. PAP]

— Piłka nożna jest najmniej opłacalnym sportem na świecie. Cała struktura piłki nożnej jest całkowicie sprzeczna z amerykańskim modelem — mówi Stefan Szymanski, profesor zarządzania sportowego z University of Michigan, współautor książki pt. „Soccernomics”. Kontrowersyjna teza? Amerykański profesor opisuje soccer — tak nazywana jest za oceanem piłka nożna — z amerykańskiej perspektywy.

Portal Yahoo twierdzi, że profesjonalna piłka jest w USA ledwo opłacalna, a ekonomia tej dyscypliny utrudnia jej rozwój. Według magazynu „Forbes”, średnia wartość klubu ligi MLS, która jest piłkarskim odpowiednikiem NBA w koszykówce i NFL w futbolu amerykańskim, wynosi 103 mln USD. Przeciętny zespół NFL ma 17-krotnie większą wartość, a klub NBA sześciokrotnie.

Kluby w czterech najważniejszych ligach zawodowych w USA na ogół są tak zarządzane, żeby przynosiły zyski, niezależnie od tego, czy wygrywają, czy przegrywają.

W piłce nożnej jest inaczej, bo w tych krajach, gdzie piłka jest popularna, wygrana jest tak ważna, że właściciele przepłacają za zawodników. Kluby nie przynoszą zysków, mają problemy finansowe, a czasem bankrutują.

Rick Newman, autor artykułu na portalu Yahoo, przyznaje, że podczas tegorocznego mundialu jest piłkarskim nowicjuszem. Jedną z pierwszych rzeczy, które zauważył, jest coś, co nazywa „błogim brakiem przerw reklamowych”.

Mecze nie są przerywane co kilka minut. Fani oglądają więc dwie połowy trwające po 45 minut z jedną przerwą, która zabiera jedynie kwadrans. Dla Amerykanina przyzwyczajonego do spotów wyświetlanych „maszynowo” podczas Super Bowl coś takiego jest niepojęte.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu