Dlaczego warto grać na Francję

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2025-05-11 20:00

Mocniejsze relacje z Francją mają zapewnić Polsce zabezpieczenie przed zagrożeniem ze wschodu. Ale może to być też polisa ekonomiczna ubezpieczająca przed skutkami deglobalizacji. Francja jest przygotowana do tego zjawiska lepiej niż Niemcy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polska z powodów bezpieczeństwa zaczyna w naturalny sposób orientować swoją politykę bardziej na Francję niż Niemcy. W czwartek był w Warszawie kanclerz Friedrich Merz, który – wedle relacji Bilda – został przyjęty chłodno. W piątek z kolei premier Donald Tusk pojechał do Nancy, gdzie podpisał z francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem nowy traktat o przyjaźni. W jego ramach oba kraje gwarantują sobie wsparcie w razie zagrożenia militarnego. Koincydencja tych dwóch wydarzeń ma wymiar symboliczny.

Polska chce, by Francja rozpostarła nad nią i regionem parasol atomowy. Francja oczywiście wie, że jej rola rośnie, i będzie chciała na tym coś ugrać też ekonomicznie. A jak jedna strona chce coś ugrać, to druga też powinna. W ten sposób gwarancje bezpieczeństwa wymuszają ściślejszą współpracę gospodarczą.

Francja oczywiście nie może zastąpić ekonomicznej roli Niemiec dla Polski. Obroty handlowe z nią są czterokrotnie mniejsze niż z Niemcami, inwestycje trzykrotnie mniejsze. Ale wzmocnienie więzi z dalszym geograficznie partnerem może pozwolić polskiej gospodarce na większą dywersyfikację, mniejszą zależność od jednego kierunku zbytu i pośredników z jednego kraju.

Co istotne, kilka cech francuskiej gospodarki może ją stawiać w lepszej od Niemiec pozycji do odegrania roli europejskiego lidera przez najbliższą dekadę.

Przede wszystkim Francja jest w mniejszym stopniu niż Niemcy uzależniona od eksportu na światowe rynki i ma większy wkład popytu krajowego we wzrost. To jest element, który w erze nierównowag handlowych i wojen celnych może odgrywać dużą rolę. We Francji eksport w relacji do PKB stanowi 33 proc., w Niemczech 42 proc. We Francji konsumpcja i inwestycje odpowiadają za 77 proc. PKB, w Niemczech 73 proc. Różnica pozornie nie wydaje się duża, ale ma znaczenie makroekonomiczne. Nasz sąsiad zza Odry jest bardziej wrażliwy na zaburzenia w światowym handlu, a szczególnie konflikty z Chinami i USA, niż Francja.

Dobrym przykładem jest motoryzacja, która znalazła się w centrum wojen celnych. Eksport do USA stanowi 0,2 proc. przychodów firm ulokowanych we Francji w tym sektorze i aż 7 proc. firm ulokowanych w Niemczech.

Kolejnym elementem dającym przewagę francuskiej gospodarce jest lepsze przygotowanie do transformacji energetycznej. Ceny prądu są w tym kraju o ok. 25 proc. niższe dzięki dużej podaży energii z elektrowni atomowych, z których akurat niemiecki rząd zrezygnował. W Berlinie ogromne nadzieje wiążę się z odnawialnymi źródłami energii, ale na razie nie zapewniają one wystarczającej podaży prądu po atrakcyjnych cenach. W sytuacji, w której Europa ma generalnie problem z dostępnością surowców energetycznych, kwestia energii może odgrywać istotne znaczenie. To jeden z powodów, dla których dziś wolumen produkcji przemysłowej w Niemczech jest niższy niż u progu kryzysu energetycznego w 2022 r., a we Francji wyższy.

Trzecim czynnikiem dającym Francji przewagę jest korzystniejsza struktura wiekowa populacji. Niemcy szybko się starzeją, mediana wieku w tym kraju przekracza 45 lat i jest jedną z najwyższych w UE. To nie musi automatycznie oznaczać problemów gospodarczych, ale w praktyce stwarza szereg wyzwań. Jedno z nich jest takie, że starsze społeczeństwa słabiej adaptują się do zmian technologicznych. Francja natomiast jest jednym z wciąż młodszych społeczeństw UE z medianą wieku na poziomie 42,5 lat. O ile Niemców ogółem jest o 15 mln więcej niż Francuzów, to w grupie wiekowej 15-24 lata populacja obu krajów jest mniej więcej podobna.

Przypomnę tutaj, co o Francji i Niemczech powiedział rok temu w rozmowie ze mną znany amerykański analityk geopolityki Peter Zeihan, autor książki „Koniec świata to dopiero początek”: „W waszym zakątku świata to, co powiedziałem negatywnego o demografii, jest prawdą dla większości Europy, ale nie dla Francji i tylko częściowo dla Polski. Mamy więc dwa duże kraje ze stosunkowo zaawansowaną bazą przemysłową. Francja ma model narodowy gospodarki, nie handluje z resztą Europy w takim stopniu jak inne kraje. Można więc rozbić globalny system handlu, można nawet podzielić UE, a Francja wciąż będzie wyglądać całkiem nieźle”.

To wszystko nie oznacza, że Niemcy czeka kryzys, a Francję świetlana przyszłość. Nie tak należy patrzeć na porównanie obu krajów. Chodzi o to, że w mocniejszych relacjach ekonomicznych z Francją Polska może osiągnąć szereg korzyści, odchodząc trochę od modelu silnej zależności od jednego sąsiada.

Możesz zainteresować się również: