Kredyty niszczą ich marzenia i są ciosem dla gospodarki. Agencja Bloomberg podaje, że byli amerykańscy studenci mają w sumie bilion dolarów długu, który zaciągnęli na sfinansowanie edukacji. Tak duża kwota pożyczek może uderzyć w tworzenie i rozwój małych firm, przez co dawnym studentom trudniej będzie zapewnić pracę sobie i innym. Według danych Small Business Administration, wskaźnik osób, które zdecydowały się na samozatrudnienie, wzrósł w latach 2005-10 o 24 proc. w grupie osób starszych, ale spadł o 19 proc. wśród osób poniżej 25. roku życia. Dla kraju, którego potęga przez dziesięciolecia opierała się na przedsiębiorczości i gotowości do ryzyka młodych „gniewnych”, oznacza to potężną zmianę. Dane Stangler, dyrektor ds. badań w Kauffman Foundation, podkreśla, że ciężar zadłużenia stawia duże ograniczenia po ukończeniu studiów, a więcej długów i bardziej ostre zasady przyznawania kredytów nie zachęcają młodych do podejmowania ryzyka. — To powstrzymuje ducha przedsiębiorczości, kiedy zaczynasz cztery kroki za linią startu — mówi Steve Sherick. Odsetek młodych ludzi z kredytem studenckim na karku wzrósł do 43 proc. w zeszłym roku z 25 proc. w 2003 r. Nauka kosztuje więc coraz więcej coraz większą grupę ambitnych młodych Amerykanów.
Dług rujnuje marzenia
Amerykańscy absolwenci toną w długach przez wiele lat po zakończeniu studiów.
