Dług znowu na wzrostowej ścieżce

Ubiegły rok przyniósł większy wzrost długu publicznego niż przewidywał resort finansów. Dopóki koniunktura jest dobra problemu nie ma — uważają eksperci

W finansach rząd balansuje na krawędzi. Ministerstwo Finansów (MF) chce utrzymywać deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych blisko 3 proc. PKB. Przy dobrej koniunkturze gospodarczej, taka dziura w publicznej kasie nie pozwoli ograniczać zadłużenia. Już w ubiegłym roku wzrost długu okazał się wyższy od przewidywań resortu finansów, ale przy ul. Świętokrzyskiej nikomu to snu z powiek nie spędza.

Zobacz także

— Dług pozostaje pod kontrolą. Mamy spisaną i zatwierdzoną przez rząd strategię zarządzania długiem na najbliższe lata i konsekwentnie ją realizujemy — zapewnia Piotr Nowak, wiceminister finansów.

Pękł bilion

W ubiegłym roku dług publiczny liczony według krajowej metodologii wyniósł 52,1 proc. PKB i był o 0,7 pkt. proc. wyższy niż prognozowało MF. Zadłużenie księgowane według unijnych standardów, które wliczają do statystyk również fundusze, które są poza budżetem, wyniosło 54,3 proc. PKB i w tym przypadku okazało się wyższe od przewidywań o 0,6 pkt. proc.

W ujęciu nominalnym dług liczony według metodologii UE przekroczył już barierę biliona złotych. Zdaniem resortu finansów nie ma powodu, aby przywiązywać wagę do wartości zadłużenia.

— Pamiętajmy, że gospodarka stale się rozwija. Obecnie już zbliża się do poziomu dwóch bilionów złotych. Jesteśmy wiarygodnym partnerem m.in. na rynku obligacji, które bardzo chętnie są kupowane przez krajowych i zagranicznych inwestorów. Dlatego kwestia tego czy dług przekroczył bilion złotych, czy jeszcze nie, jest drugorzędna — uważa Piotr Nowak.

Inwestorzy większą wagę przykładają do długu podawanego w relacji do wielkości PKB. Na tle unijnej średniej, która wynosi obecnie ok. 85 proc. PKB wypadamy dobrze. W regionie mamy jeden w wyższych wskaźników zadłużenia, ale już na tle wielu starych członków UE wyglądamy jak prymusi. Co wpłynęło to, że dług rósł szybciej niż przewidywał fiskus? Oprócz relatywnie wysokiego deficytu, statystyki popsuł na słaby złoty. Ponad 90 proc. długu publicznego to zadłużenie skarbu państwa, którego przeszło jedna trzecia jest w walutach obcych. W strategii zarządzania długiem fiskus założył kurs EUR/PLN na poziomie 4,3, a ostatecznie okazał się aż o 12 gr wyższy. Jeszcze mniej korzystnie przedstawiała się relacja złotego do dolara. Różnice kursowe podwyższyły dług skarbu państwa o 14,9 mld zł.

Koniunktura pomaga

Ekonomiści są zgodni, że dzisiaj rynki finansowe nie martwią się kondycją finansów publicznych nad Wisłą. Pomimo istotnego wzrostu wydatków sytuacja jest pod kontrolą dzięki dobrej koniunkturze. Wzrost PKB w tym roku powinien istotnie przyspieszyć, a najwięksi optymiści spodziewają się, że gospodarka urośnie nawet o 4 proc. W takiej sytuacji utrzymanie deficytu i długu w ryzach nie powinno być problemem.

— Żaden boom gospodarczy nie trwa wiecznie. Gdy w końcu dojdzie do spowolnienia, dług publiczny szybko zbliży się do poziomu 55 proc. i wybór sprowadzi się do trzech opcji: zaciskanie pasa w okresie spowolnienia, zmiana ustawy o finansach publicznych, usuwająca zapis o progu zadłużenia na poziomie 55 proc. PKB lub przejęcie w przyspieszonym tempie pieniędzy zgromadzonych w OFE. Żaden z tych scenariuszy nie zostałby zbyt dobrze przyjęty przez uczestników rynku — zwracają uwagę w swoich ostatnich prognozach ekonomiści banku Citi Handlowy.

Ich zdaniem, rząd nie zostawia sobie przestrzeni do pobudzania koniunktury w gorszych gospodarczo czasach. Analitycy przypominają też sytuację z 2007 r. kiedy deficyt wynosił zaledwie 1,9 proc. PKB, a wybuch światowego kryzysu gospodarczego już dwa lata później doprowadził do tego, że wystrzelił do 7,3 proc.

W tym samym czasie dług publiczny zwiększył się o blisko 5 pkt. proc. i kilka lat później poprzednia ekipa rządząca zdecydowała się umorzyć obligacje skarbowe z portfeli OFE, żeby nie doprowadzić do złamania ustawowych i konstytucyjnych progów zadłużenia. W ocenie ekspertów, ryzyko kolejnego krachu gospodarczego jest obecnie niewielkie, ale spowolnienie prędzej czy później przyjdzie, a wówczas dług i deficyt trudno będzie utrzymać na bezpiecznym poziomie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Dług znowu na wzrostowej ścieżce