Długa droga przed grafenem

opublikowano: 24-02-2016, 22:00

Wzbudzająca emocje w Polsce technologia w Europie jest traktowana po macoszemu, przynajmniej przez branżę telekomunikacyjną.

Jest ultracienki, ultrawytrzymały, ultraprzezroczysty i na razie kompletnie nieprzydatny w szerszej skali, choć miał wywołać technologiczną rewolucję. Na tegorocznej edycji barcelońskiego Mobile World Congress, czyli największych targów branży telekomunikacyjnej w Europie, stoiska setek firm pełne były nowoczesnych gadżetów i nowych technologii, mających wkrótce trafić do klientów na całym świecie. Na targach była też „wioska grafenowa”: kilkadziesiąt metrów kwadratowych na uboczu w ostatniej z ośmiu hal, na których odnaleźć można było głównie ulotki, bo urządzeń — choćby prototypów — które wykorzystywałyby grafen zwyczajnie brakowało. — Może na targach jesteśmy na skraju, ale w rzeczywistości jesteśmy na czele, w technologicznej awangardzie — śmieje się Daniel Neumaier z AMO, firmy badawczej z niemieckiego Aachen, która pracuje nad wykorzystaniem technologii grafenowych. AMO pracuje m.in. nad grafenowymi fotodetektorami, które miałyby być wykorzystywane w centrach danych, przyspieszając szybkość transmisji, czujnikami czy miniaturowymi i dającymi się wygiąć antenami wi-fi. Firma liczy na to, że rozwój „internetu rzeczy” zwiększy zapotrzebowanie na tego rodzaju technologie. Bo na razie go nie ma, o czym dobitnie świadczyły pustki w grafenowej wiosce, choć większość wystawców w Barcelonie prezentowała projekty związane z „internetem rzeczy”.

grafen
Zobacz więcej

grafen iStock

— Mówiąc wprost — niczego jeszcze nie skomercjalizowaliśmy. Może w ciągu roku-dwóch lat najprostsze produkty wykorzystujące grafen będzie można sprzedać, ale od bardziej zaawansowanych rozwiązań dzieli nas jeszcze sporo czasu. Sądzę jednak, że jak już z tym ruszymy, z każdym rokiem technologie grafenowe będą się rozwijać coraz szybciej. Gdy koncerny w pewnym momencie zauważą, że grafen nadaje się już do masowych zastosowań, zaleje nas strumień pieniędzy i wszystko ruszy z kopyta. Przynajmniej tak powinno być — mówi Daniel Neumaier.

AMO prowadzi prace nad grafenem w ramach programów finansowanych przez Komisję Europejską. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku innych grafenowych wystawców z targów w Barcelonie — to albo uniwersytety, albo instytuty finansowane z budżetów poszczególnych państw lub UE. Zgodnie w publikowanymi w ubiegłym roku danymi, w rozwój technologii grafenowych zainwestowano na świecie już ponad 150 mln USD, pochodzących w dużej mierze z publicznych pieniędzy. Przynajmniej na razie nikomu się nie zwróciły.

— Grafen to bardzo młoda technologia — w praktyce jego zastosowania badane są od nieco ponad dekady — i na razie nie wzbudza wielkiego zainteresowania wśród dużych firm. Ale nie mam wątpliwości, że grafen to przyszłość — ma potencjalnie mnóstwo zastosowań w nanoelektronice czy biotechnologii, zwłaszcza że możliwości miniaturyzacji przy zastosowaniu obecnych technologii w końcu się wyczerpią — mówi Dexter Johnson z organizacji branżowej Graphene Council. Wśród wystawców technologii grafenowych w Barcelonie nie było ani jednej firmy lub instytucji z Polski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu