Rośnie rynek odzyskiwania należności od zagranicznych kontrahentów polskich firm. Z ostatniego badania Atradiusa na temat procesu dochodzenia należności w obrocie gospodarczym wynika, że w 2012 r. znacznie wzrosła liczba polskich firm, które zdecydowały się na pomoc windykatora w dochodzeniu należności eksportowych, w porównaniu z 2011 r.
O połowę więcej zleceń
Potwierdzają ten trend firmy zajmujące się ściąganiem wierzytelności.
— Faktycznie obserwujemy wzrost zapotrzebowania na windykację należności od zagranicznych kontrahentów — przyznaje Jarosław Długi, członek zarządu APS Poland. Tomasz Delman, dyrektor Działu Windykacji, Informacji i Analiz Branżowych w Euler Hermes Collections, obserwuje, że popyt na odzyskiwanie należności polskich eksporterów rośnie bardzo szybko.
— Przez cały ubiegły rok wartość i ilość zleceń od polskich eksporterów na odzyskanie ich należności była większa o 40-50 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Wzrost ten jest więc większy niż wzrost eksportu w tym okresie — mówi Tomasz Delman. Atradius Collections zauważył, że to wartość dochodzonych należności eksportowych znacznie się powiększyła.
— Średnia wartość pojedynczego zlecenia wzrosła z około 10,5 tys. EUR w 2011 do 19,3 tys. EUR w 2012 r., a łączna wartość wszystkich zleceń urosła o 81 proc. rok do roku — wylicza Piotr Łukasz z Atradius Collections.
Europa odczuła kryzys
Ten trend wynika z kilku czynników. Przede wszystkim pokazuje, że wiele krajów odczuwa skutki kryzysu i niestabilności rynku. — Jest to jednoznaczne potwierdzenie pogorszenia płynności finansowej na wielu, głównie europejskich rynkach — twierdzi Tomasz Delman. Zwraca uwagę, że struktura zleceń windykacyjnych odpowiada strukturze polskich hitów eksportowych.
— Nabywców znajduje, ale jednocześnie ma problemy z samodzielnym odzyskaniem należności m.in. polski przemysł spożywczy czy meblowy — mówi Tomasz Delman. Ale są także pozytywne przyczyny wspomnianego zjawiska — na przykład wzrost eksportu.
— Z pewnością wpływ na wzrost zleceń windykacji wierzytelności zagranicznych kontrahentów polskich firm ma coraz większe otwarcie przedsiębiorców, m.in. na współpracę w ramach Unii Europejskiej z uwagi na chęć pozyskiwania nowych rynków zbytu, zwiększania zaangażowania i udziału w branżach, w których polscy kontrahenci działają — zauważa Jarosław Długi. Widać również, że polscy eksporterzy odważniej sięgają coraz dalej, poza Europę.
— Poza odbiorcami w krajach europejskich czy USA pojawiły się zlecenia windykacyjne dotyczące nabywców z Indii, Filipin, Australii, Arabii Saudyjskiej i Mongolii — twierdzi Piotr Łukasz.
Długi trudne i drogie
Wzrost rynku windykacji długów od polskich eksporterów firmom windykacyjnym dobrze wróży. To dla nich szansa na zarobek, bo generalnie zleceń w ub.r. odnotowali mniej niż w 2011 r. Do tego windykacja wierzytelności z zagranicy jest droższa, bo trudniejsza — każdy kraj ma swoją specyfikę i regulacje prawne, a także m.in. charakteryzuje się różnym podejściem do kwestii zatorów płatniczych.
— W przypadku windykacji wierzytelności zagranicznych przede wszystkim zwiększają się koszty związane z samą wysyłką wezwań do zapłaty. Również skorzystanie ze wsparcia pracowników terenowych wiąże się ze sporo większymi kosztami i nie zawsze jest możliwe do zrealizowania. Co prawda polskie firmy windykacyjne są częścią międzynarodowych holdingów lub posiadają swoje oddziały poza granicami kraju, jednak mimo wszystko wiele dużych polskich firm działających w branży windykacyjnej niestety takiego wsparcia nie posiada — zauważa Jarosław Długi.
Przy tym najtrudniej odzyskiwać należności z krajów, w których słabo funkcjonują systemy prawne, co się przekłada na możliwość polubownego i sądowego odzyskania należności, oraz z takich, gdzie prawo często się zmienia. Piotr Łukasz zwraca również uwagę na to, że trudniej windykować w krajach, które nie są członkami Unii Europejskiej.
Na własną rękę?
Klienci zwracający się z takimi problemami do windykatorów muszą się liczyć z wyższą ceną, ale też zyskują, ponieważdla nich dochodzenie roszczeń od zagranicznych kontrahentów to często abstrakcja.
— Trudnym aspektem dla dostawcy, który prowadzi windykację samodzielnie, może być nieznajomość systemu prawnego, obowiązującego w kraju dłużnika, i wykorzystanie wszystkich dozwolonych możliwości nacisku. Klienci nie zawsze muszą wiedzieć, w których państwach mogą odzyskiwać odsetki oraz koszty windykacji. Mogą pojawić się kwestie językowe i zrozumienia specjalistycznego słownictwa prawnego lub technicznego, co ma znaczenie w przypadku pojawienia się sporów. Również wizyta u dłużnika może stanowić duży dodatkowy koszt windykacji — tłumaczy Piotr Łukasz.
Przy tym znaczne utrudnienia w odzyskiwaniu zagranicznych należności z perspektywy przedsiębiorców dotyczą nie tylko krajów niebędących członkami Unii Europejskiej.
— Nawet w ramach Unii Europejskiej różnice między systemami prawnymi krajów pozostają spore, nie wspominając już o kwestii egzekucji — zwraca uwagę Maciej Ziemski, dyrektor Pionu Windykacji Polubownej i Sądowej, komandytariusz w Europejskim Biurze Ochrony Finansów (EBOF).