Długie terminy mogą być zabójcze dla turystyki

Jacek Kowalczyk
03-07-2006, 00:00

W branży turystycznej każdy miesiąc opóźnienia urzędników z wydaniem decyzji może oznaczać ogromne straty dla beneficjenta.

Dla większości osób wakacje to czas urlopów i odpoczynku, jednak dla właścicieli hoteli i pensjonatów to okres wzmożonej pracy. Dla niektórych także przy zdobywaniu środków z UE.

Mieczysław Wojtanowski, właściciel ośrodka wypoczynkowego Rancho w Wołkowyi, jest obecnie na etapie rozliczania projektu. Jeżeli wszystko przebiegnie zgodnie z oczekiwaniami, firma otrzyma maksymalną kwotę dofinansowania, tzn. 1,25 mln zł, w ramach działania 2.3 Sektorowego Programu Operacyjnego — Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw.

Za radą wójta

Wparcie stanowi 35 proc. wartości projektu. Za blisko 3 mln zł Mieczysław Wojtanowski wybudował przeznaczony dla gości obiekt z całym wyposażeniem, doprowadził do niego dojazdy z drogi wojewódzkiej, a także zainstalował oczyszczalnię ścieków. Inwestycja ta mogłaby nigdy nie powstać, gdyby nie szkolenie na temat funduszy strukturalnych, na które właściciel ośrodka został zaproszony przez wójta gminy Solina. Po spotkaniu Mieczysław Wojtanowski poprosił wykładowcę o indywidualne konsultacje, a ten uznał, że projekt spełnia wszelkie wymagania i ma duże szanse na otrzymanie wsparcia. To zachęciło właściciela ośrodka do przygotowania i złożenia wniosku o dofinansowanie.

— Samo przygotowanie wniosku o dotację jest pracochłonne, ale najwięcej kłopotu sprawiło nam załatwianie wszystkich formalności w banku. Żeby otrzymać promesę, musieliśmy złożyć mnóstwo zaświadczeń i innych dokumentów, a to wymagało czasu i cierpliwości. Do niedawna przez wiele lat mieszkałem na Zachodzie, gdzie procedury tego typu są nieporównywalnie prostsze — podkreśla Mieczysław Wojtanowski.

Wrażliwi na czas

Problemem okazały się także terminy — z jednej strony nieprzekraczalne dla beneficjenta, z drugiej właściwie nieobowiązujące urzędników. Instytucja finansująca spóźniła się o 2 miesiące w stosunku do harmonogramu, a dla przedsiębiorcy z branży turystycznej jest to czas, który może spowodować poważne straty. Kiedy Mieczysław Wojtanowski przygotowywał projekt, nie mógł przewidzieć opóźnień urzędów, dlatego zaplanował zakończenie inwestycji jeszcze przed sezonem. Zwłoka z wydaniem decyzji wstrzymała rozpoczęcie inwestycji, przez co nowy motel został oddany do użytku dopiero kilka dni temu.

— Gdyby nie niedotrzymane terminy, inwestycja mogłaby zarabiać na siebie już od maja. Cieszę się jednak, że nie jest za późno i sezon potrwa jeszcze parę miesięcy — podkreśla Mieczysław Wojtanowski.

Mimo trudności jest bardzo zadowolony z podjętej decyzji o ubieganie się o pomoc z funduszy strukturalnych.

— Gdyby nie możliwość otrzymania wsparcia, na pewno nie podjąłbym się tak dużej inwestycji — mówi właściciel ośrodka.

Dodaje także, że jeżeli tylko będzie taka możliwość, z pewnością będzie się starał o środki także w nowym okresie programowania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fundusze unijne / Długie terminy mogą być zabójcze dla turystyki