DM BZWBK: popyt zdominował warszawski parkiet

opublikowano: 2007-06-14 16:52

Chyba nikt nie miał dzisiaj wątpliwości jak otworzy się krajowy rynek po takim rajdzie w górę jaki zafundowały nam rynki amerykańskie, dodatkowo wysokie i utrzymane do końca plusy w Azji utwierdzały inwestorów w decyzjach zakupowych.

Również po wysokim otwarciu zapał inwestorów nie zmalał i w przeciągu pół godzinny wyszliśmy na ponad półtoraprocentowy plus indeksu największych spółek. Późniejsza gra to po prostu utrzymywanie indeksu przy maksimach i standardowe zachowanie rynku w okolicach południa czyli ruch w bok. Obie strony próbowały prowokować bardziej zdecydowane ruchy, jednak świadomość publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy i inflacji hamowała w podejmowaniu pochopnych decyzji, lekko osuwając się dotrwaliśmy w spokoju do 14:30.

Obawy o dane były uzasadnione ponieważ zwłaszcza odczyt o inflacji w cenach producentów był słabszy niż oczekiwany przez analityków. Liczba nowych bezrobotnych minimalnie odbiegała od konsensusu rynkowego. Wywołało to gwałtowną przecenę większości spółek z WIG20. Kiedy pierwsze emocje opadły powróciliśmy niemal w rejony z przed publikacji i w miarę spokojnej atmosferze dotrwaliśmy do rozpoczęcia notowań za oceanem.

Po otwarciu "ameryki" można było dojść do wniosku, że słabymi danymi przejęliśmy się bardziej my niż Amerykanie i ostatnie minuty sesji przebiegały pod znakiem wyciągania indeksu i "robienia" dobrego zamknięcia. Notowania indeks "blue chipów" zakończył na poziomie 3744 pkt. (+1,51%).  Jutro dzień wygaśnięcia kontraktów terminowych, dzień którego nikt nie może być pewien i nikt nie podejmie się jasnego prognozowania handlu na jutrzejszej sesji.

 


  Marcin Stosio
(Makler DM BZ WBK)