Zamknięcie tygodnia na warszawskim parkiecie potwierdziło dużą zmienność nastrojów. Po czwartkowym ożywieniu popytu można było oczekiwać poprawy koniunktury, ale założenia te sprawdziły się jedynie na początku sesji. Na otwarciu notowań na wartości zyskała większość wskaźników koniunktury, chociaż wzrosty trudno uznać za imponujące i nie przekroczyły one 1%.
W pierwszych kilkunastu minutach byki próbowały kontynuować wzrosty, ale dość szybko zostały zastopowane i przewagę na rynku uzyskali sprzedający. Efektem był trwający przez godzinę spadek, który jednak okazał się na tyle silny, że rynek znalazł się wyraźnie poniżej poziomów odniesienia. Aktywniejszą wyprzedaż w sporym stopniu można zawdzięczać wyraźnym spadkom jakie w tym czasie dominowały na giełdach europejskich. Byki zdołały wprawdzie powstrzymać impet podaży i podjęły próbę odrobienia strat, jednak po krótkim odbiciu zapanowała stabilizacja i niezdecydowanie. Stan wyczekiwania utrzymywał się do godziny 14, kiedy to nasz rynek wykorzystał poprawiającą się atmosferę na zachodzie dla zainicjowania kolejnego wzrostu. Strona popytowa była jednak zbyt słaba by ponownie wyciągnąć indeksy na plus i w rezultacie wszystkie zakończyły dzień poniżej poziomów zamknięcia z czwartku.
Ostatni tydzień zmienił układ sił na warszawskim parkiecie, a narastająca przewaga niedźwiedzi zaowocowała wystąpieniem spadkowego odreagowania. Rynek próbuje wprawdzie bronić się przed przeceną, ale ryzyko wyraźniejszej korekty nadal pozostaje spore. Pewne nadzieje na uniknięcie głębszych spadków można wprawdzie wiązać ze zbliżającym się posiedzeniem RPP i oczekiwaniami na kolejną obniżkę stóp procentowych, ale duża zmienność nastrojów w ostatnich dniach świadczy o tym, że zdania inwestorów co wpływu tej decyzji na kierunek koniunktury w najbliższym czasie są podzielone.
Z technicznego punktu widzenia, aby myśleć o kontynuacji wzrostów główne indeksy muszą najpierw uporać się z ważnymi obszarami oporu, co w perspektywie najbliższych sesji nie będzie raczej łatwe. W tej sytuacji dość prawdopodobne wydaje się więc, że nawet jeśli wkrótce dojdzie do takowego testu w pobliżu powyższych barier pojawi się aktywniejsza podaż, co w rezultacie doprowadzi do wystąpienia w tym rejonie kolejnego ruchu spadkowego.
Jacek Buczyński, DM PBK SA