Jak się można było spodziewać publikowany wczoraj w USA przez Conference Board wskaźnik zaufania konsumentów za wrzesień był fatalny. Indeks zaufania spadł ze 114 pkt do 93,7 pkt, czyli do poziomu najniższego od stycznia 1996 roku. Był to jednocześnie największy jednomiesięczny spadek wartości wskaźnika od czasu ostatniej recesji – października 1990 roku. Co jednak najciekawsze aż 88% odpowiedzi z 5000 przebadanych przez Conference Board gospodarstw domowych zostało udzielonych przed atakiem terrorystycznym. To skłaniałoby do wniosku, że również w przypadku październikowej publikacji wskaźnika dojdzie do zdecydowanego pogorszenia nastrojów wśród konsumentów. Dramatyczny spadek wartości wskaźnika odnosił się zarówno do bieżącej sytuacji gospodarstw domowych (spadek z 144,5 pkt do 125,2 pkt) jak i przyszłych oczekiwań (spadek z 93,7 pkt do 79,2 pkt). Konsumenci obawiali się przede wszystkim pogorszenia sytuacji na rynku pracy i zmniejszenia dochodów osobistych.
Zdecydowanie lepsza od oczekiwań analityków informacja popłynęła z rynku nieruchomości – liczba sprzedanych domów wzrosła o 5,8%, podczas gdy analitycy oczekiwali, że zwiększy się o 0,5%. Niestety informacja dotyczyła sprzedaży domów sfinalizowanej w sierpniu. Dane pozostawały w kontraście z opublikowanymi w ubiegłym tygodniu informacjami o liczbie rozpoczętych budów domów w sierpniu – ich liczba spadła o 6,9%. Tak duża różnica między danymi dotyczącymi tego samego miesiąca wynikała z dwóch faktów: większych migracji Amerykanów w okresie wakacyjnym (przerwa w roku szkolnym) oraz z powodu zakończenia wielu transakcji kupna-sprzedaży domów rozpoczętych jeszcze w lipcu (do sprzedaży dochodzi w momencie podpisania umowy). Po takiej analizie okazuje się, że dane te wcale takie rewelacyjne nie są. Poza tym przedstawiciel Stowarzyszenia Pośredników Handlu Nieruchomościami stwierdził, że dane za następne miesiące będą zdecydowanie gorsze (po 11 września już obserwuje się wyraźny spadek aktywności na rynku nieruchomości) – w czwartym kwartale spodziewa się ponad 10% spadku aktywności na rynku nieruchomości.
Właściwie można powiedzieć, że ani dane o zaufaniu konsumentów ani o sytuacji na rynku nieruchomości nie wywarły dużego wpływu na rynek. Bezpośrednio po publikacji wskaźników można było zauważyć kilkudziesięciosekundową negatywną reakcję. Szybko jednak rynek odzyskał wigor i kursy powróciły do tendencji wzrostowych. Pewne osłabienie wystąpiło jeszcze w połowie sesji – DJIA i Nasdaq Composite z wyraźnych plusów przeszły na minusy. W ostatnich dwóch godzinach handlu atmosfera zaczęła znowu się poprawiać i w rezultacie oba indeksy zakończyły sesję wzrostami. Utrzymała się spadkowa tendencja w zakresie obrotów – wczoraj były nieco niższe niż w poniedziałek i zdecydowanie mniejsze niż w końcówce ubiegłego tygodnia. Dobrą atmosferę na rynku starały się podtrzymać banki inwestycyjne – wczoraj AG Edwards zwiększył zaangażowanie w akcje w rekomendowanym portfelu inwestycyjnym (z 70% do 80%). Dzień wcześniej podobną akcję przeprowadziły Goldman Sachs i Banc of America.
Dzisiaj żadnych wydarzeń makroekonomicznych nie będzie. Rynkowi pozostaje więc oczekiwanie na posiedzenie FOMC w najbliższy wtorek. Większość uczestników spodziewa się, że FED zdecyduje się na kolejną redukcję stóp procentowych. W atmosferze takiego oczekiwania względnie dobra koniunktura na rynku amerykańskim może się utrzymać w najbliższych dniach. Trzeba jednak pamiętać o tym, ze ten błogi nastrój może zostać zakłócony w każdej chwili podjęciem działań zbrojnych przez USA.
Dariusz Nawrot, DM PBK SA