DNB Nord: fuzja i na zakupy

BT
opublikowano: 13-03-2007, 00:00

Bank po fuzji z BISE chce wejść do pierwszej 15. Myśli o przejęciach TFI i pośredników kredytowych.

Bank po fuzji z BISE chce wejść do pierwszej 15. Myśli o przejęciach TFI i pośredników kredytowych.

W maju rozpocznie się fuzja banków DNB Nord i BISE. Po zgodzie Komisji Nadzoru Bankowego czekają na zielone światło Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ma ono zabłysnąć w tym miesiącu.

— Fuzję chcemy zamknąć w tym roku. Gdyby doszło do niej dziś, powstałby bank z aktywami 4,8 mld zł i funduszami własnymi 425 mln zł — mówi Jarosław Dąbrowski, prezes DNB Nord.

Powstałby więc bank, który nie wszedłby do pierwszej 20. na polskim rynku, a to jest jeden z celów fuzji. Ambicją DNB Nord jest wejście do pierwszej 15. Nie wyklucza więc kolejnych przejęć.

— Będziemy do nich gotowi kilka miesięcy od połączenia. Rozglądamy się nie tylko po rynku bankowym, ale także TFI i pośredników kredytowych — informuje Jarosław Dąbrowski.

Prezes nie chce ujawnić, ile osób po połączeniu z BISE straci pracę. Obecnie z 900 zatrudnionych w obu bankach ledwo 180 to załoga DNB Nord.

— Nie wykluczamy, że zatrudniać będziemy nawet 1,3 tys. osób — dodaje prezes.

To szacunki uwzględniające kolejne etapy walki o rynek. Szef DNB Nord nie chce podać też kosztów fuzji.

— Łączą się banki, które nie działały na tych samych rynkach, więc ani koszty fuzji, ani oszczędności z synergii nie będą wielkie — mówi Jarosław Dąbrowski.

DNB Nord chce w tym roku zarobić 18 mln zł, wobec 12,1 mln zł w 2006 r. Liczba klientów ma wzrosnąć z 600 do 900, a suma bilansowa o 400 mln zł — do 2,5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu