Zgodnie z oczekiwaniami, podczas poniedziałkowej sesji inwestorzy podjęli próbę pokonania poziomu 1800 pkt na WIG20. Przebicie było co prawda nietrwałe, ale można mieć nadzieje na kolejne testy oporu. Nie widać bowiem dużej podaży papierów, rynek nie cofnął się głęboko.
Otwarcie pierwszej sesji nowego tygodnia wypadło na zaskakująco małym plusie. Można się było spodziewać mocniejszego otwarcia, ale przyczynę słabego starty wyjaśniły niskie obroty. Wskazywały one na brak zainteresowania warszawskim rynkiem ze strony zachodnich inwestorów. Ci zajęci byli wydarzeniami na giełdach zachodnioeuropejskich, które rozpoczęły sesje zdecydowanym wzrostem indeksów. Dopiero po kilku godzinach, gdy sytuacja na Zachodzie wyklarowała się i indeksy weszły w fazę stabilizacji na około 1-proc. plusach, oczy zagranicznych spekulantów zwróciły się ku Warszawie.
Zanim jednak do tego doszło, nasz rynek pierwsze dwie godziny notowań praktycznie przespał. Polscy inwestorzy nie czując na plecach oddechu zagranicy nie wiedzieli co robić. Na wszelki wypadek nie zrobili nic, analogicznie jak to miało miejsce na sesji w minioną środę. I podobnie jak wtedy, tak i teraz czekanie opłaciło się. Krótko przed południem pojawił się nieco większy popyt, indeks wydobył się ze strefy spadków i przetestował piątkowy szczyt 1796,5 pkt. Wprawdzie bez powodzenia, ale po około godzinie napłynęła kolejna fala świeżego kapitału, która poderwała indeks do góry. Praktycznie jednym ruchem WIG20 skoczył o 13 pkt ustanawiając szczyt 1806,31 pkt.
Aktywność wyraźnie wzrosła, ale sumarycznie od początku dnia obroty porażające nie były (około 130 mln zł). To nie dawało większych szans na dłuższe utrzymanie ponad poziomem 1800 pkt i rzeczywiście w końcówce doszło do osłabienia. Wygląda jednak na to, że chwilowego. Na rynku nadal nie widać podaży, to znak, że apetyty na wzrosty są coraz większe. Do tegorocznego szczytu na WIG20 brakuje 73 pkt, czyli 4 proc. Bliżej do maksimum ma natomiast indeks szerokiego rynku WIG. W poniedziałek zakończył on notowania na poziomie 25 092,79 pkt, co oznacza, że do rekordu wszech czasów brakuje wzrostu o zaledwie 0,45 proc.
Z gigantów rynku najlepiej w poniedziałek zaprezentowała się Telekomunikacja Polska, która zyskała 2,1 proc. przy obrotach rzędu 70 mln zł. Uprzedzaliśmy w „PB” już 31 sierpnia, że to właśnie akcje TP będą lokomotywą, która wciągnie rynek na nowe szczyty. Bardzo dobrze wypadł też PKN Orlen, który zdrożał o 1,2 proc. również przy wysokim zainteresowaniu graczy. Największymi obrotami może pochwalić się Pekao. Wartość handlu wyniosła 138 mln zł, ale jest to zasługą umówionej transakcji na samym zamknięciu. Kurs się nie zmienił. AS