Dobiły go długi

Dawid Tokarz
opublikowano: 17-05-2006, 00:00

W piątek ujawniliśmy katastrofalny stan spółki. Wczoraj resort skarbu wystąpił do sądu o ogłoszenie jej upadłości…

Polski Monopol Loteryjny (PML) to państwowa spółka sprzedająca losy loterii pieniężnych, tzw. zdrapki. Kilka dni temu w „PB” napisaliśmy, że firma nie ma wystarczających rezerw na realizację wygranych w organizowanych przez siebie loteriach.

Ujawniliśmy też, że jej przychody są niższe niż koszty. Nasze informacje potwierdziło Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP), które wczoraj złożyło w sądzie wniosek o upadłość PML. Powód? Długi hazardowej spółki są wyższe niż jej majątek.

Tajemniczy partnerzy

PML od kilku lat balansuje na krawędzi bankructwa, generując po zaledwie kilka milionów złotych rocznie przychodów. Sąd już raz, w 2001 r., zastanawiał się nad ogłoszeniem jego upadłości. Wtedy od bankructwa uratowały firmę pieniądze od tajemniczej amerykańskiej spółki PGS. Wkrótce jednak sam PGS zbankrutował i pojawił się kolejny partner PML: grecki Intralot (tę jedną z największych na świecie firm loteryjnych prasa zagraniczna wiąże z niewiadomego pochodzenia kapitałem rosyjskim). Co ciekawe, tak interesy PGS wcześniej, jak teraz Intralotu reprezentuje ten sam lobbysta Tomasz Chalimoniuk.

Sytuacją w PML w 2005 r. zajmowała się Najwyższa Izba Kontroli (w piątek ujawniliśmy główne tezy przygotowywanego przez nią raportu). Kontrolerzy NIK zarzucili poprzednim władzom PML m.in. nierzetelną sprawozdawczość finansową, brak inwentaryzacji zdrapek, a przede wszystkim zawieranie niekorzystnych umów z PGS, Intralotem i firmą konsultingową Sollers (z zapisów jednej z umów wynikało, że za jej naruszenie PGS groziła zapłata góra 2 mln USD, a PML — aż 25 mln USD).

To nie koniec. NIK stwierdziła, że władze PML naruszyły ustawę o grach, cedując monopol zastrzeżony dla państwowej spółki na prywatny Intralot. Zdaniem izby niekorzystne umowy wciąż grożą roszczeniami ze strony partnerów PML.

Za mało zdrapek

Ewentualna upadłość PML (decyzję podejmie sąd) nie oznacza, że Polacy nie będą mogli kupować zdrapek. Cały czas losy sprzedaje Totalizator Sportowy (TS). Ale i jemu nie idzie najlepiej.

— Jeszcze w 2003 r. TS i PML sprzedały losy za 140 mln zł, w zeszłym roku było to jedynie 70 mln zł. Tymczasem na rynku w ciągu roku można sprzedać zdrapki za 500 mln zł. A większy obrót to wyższe wpływy do budżetu państwa — narzeka ekspert rynku hazardowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu