Dobra zmiana w fundacji

09-03-2017, 22:00

Nominaci PiS zrobili w FRSE rewolucję. Powód? Rzekome nieprawidłowości w działaniach poprzedników. Konkretnych i poważnych zarzutów jednak brak.

Zarząd Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE) z nadania rządu PiS nie zasypia gruszek w popiele. Zaledwie dwa miesiące po przejęciu gabinetów, w lipcu 2016 r., całkowicie zmienił strukturę organizacyjną fundacji. W rezultacie dużą część kadry kierowniczej zdegradowano lub rozwiązano z nią umowy o pracę.

Fluktuacja kadr

Zmiany wynikały m.in. z raportu z audytu zewnętrznego, przygotowanego za ponad 100 tys. zł przez kancelarię prawną Kuboń i Wspólnicy. Co o niej wiadomo? Na stronie internetowej podaje nazwy dziesięciu klientów — są wśród nich m.in. Agencja Rozwoju Przemysłu i Telewizja Polska, ale też Stowarzyszenie Euroregion Karpacki Polska, którego wiceprezesem jest od lat Andrzej Wyczawski, członek zarządu FRSE.

Audyt musiał spodobać się zarządowi, bo jego autor Marcin Kuboń został zatrudniony jako radca prawny FRSE. Jest jedną z ponad 30 osób, które dzięki decyzjom nowych władz fundacji znalazły w niej zatrudnienie, zastępując nieco mniejszą grupę odchodzących pracowników. Liczba etatów wzrosła o 6, co zarząd fundacji tłumaczy koniecznością obsługi nowych projektów.

Jedną z tez audytu była niewydolna struktura organizacyjna FRSE, ze zbyt dużą liczbą stanowiskkierowniczych — przed zmianami w fundacji pracowało 38 koordynatorów, obecnie jedynie 16. Czy jednak zmniejszył się budżet na wynagrodzenia? Na to pytanie zarząd FRSE nie odpowiedział. Cały budżet operacyjny fundacji, na jej wydatki własne, urósł w porównaniu z rokiem 2016 — kwotowo (z 39 do 45 mln zł) i procentowo, w odniesieniu do wartości obsługiwanych projektów (z 5,6 do 6,4 proc.).

„Wolna ręka” pod lupą

Zmiany personalne i organizacyjne władze FRSE tłumaczą też poważnymi nieprawidłowościami w jej działalności za poprzedniego zarządu. Pierwszy zarzut to „uchybienia w przetargach”, czyli bezprawne korzystanie z trybu z wolnej ręki przy kilkunastu zleceniach na usługi szkoleniowe, prawnicze, kateringowe i audytu finansowego. Brzmi poważnie, szczególnie że w latach 2012- -14 r. FRSE w ten sposób wydała prawie 4 mln zł.

Zawiadomienie w tej sprawie, które w listopadzie 2016 r. trafiło do rzecznika dyscypliny finansów publicznych, zostało jednak fundacji zwrócone — z uwagą, że zarząd FRSE w ogóle nie podał okoliczności, mających wskazywać na naruszenie przepisów. Kolejny zarzut, którym zajmuje się policja w Rzeszowie, dotyczy „fikcyjnego wynajmu sal”. W 2015 r. jeden z podmiotów współpracujących z FRSE przedstawił do rozliczenia koszt trzykrotnego wynajmu sali — łącznie 3 tys. zł — którego faktycznie nie poniósł. Fundacja sprawę od razu wykryła i pieniądze odzyskała.

Nie zawiadomiła jednak policji i nadal współpracowała z tym podmiotem, co faktycznie może obciążać poprzednie władze. O szkodzie po stronie FRSE nie ma jednak mowy, co potwierdza policja, która nie wszczęła dochodzenia w sprawie oszustwa na szkodę fundacji, ale jedynie poświadczenia nieprawdy w dokumentach przez podmiot współpracujący z FRSE.

Ostatnia z nieprawidłowości dotyczy Tomasza Bratka, byłego członka zarządu fundacji, który wykorzystał punkty fundacji z lotniczego programu lojalnościowego na podwyższenie klasy prywatnego przelotu z Frankfurtu do Miami. Tomasz Bratek w złożonych w FRSE wyjaśnieniach twierdzi jednak, że to rezultat pomyłki pracownika lotniska, który ściągnął punkty z konta fundacji zamiast jego prywatnego. I że jeśli FRSE realnie wyceni te punkty, to jest gotowy zwrócić dług.

Audyt bez konsekwencji

Zdaniem Pawła Poszytka, nieprawidłowości w działaniach poprzedniego zarządu, dotyczące m.in. rozliczania pieniędzy unijnych na nagrody dla pracowników, wykazał też audyt Komisji Europejskiej (KE) nr B22-003.

— Tylko dzięki negocjacjom podjętym przez nowy zarząd KE odstąpiła od wezwań do zwrotu 95 tys. EUR — mówi Paweł Poszytek. FRSE jednak w ostatnich latach była wielokrotnie audytowana. Kontrole nie wykazywały nieprawidłowości, a protokoły nie zawierały postanowień nadzorczych. Podmiot zewnętrzny, przeprowadzający na zlecenie KE audyt B22-003, kwestionował głównie koszty poniesione przez FRSE na urlopy i zwolnienia lekarskie, które zgodnie z polskim Kodeksem pracy muszą być w pełni płatne. Takie było od początku tłumaczenie władz FRSE (byłych i obecnych) i ostatecznie zostało zaakceptowane przez KE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dobra zmiana w fundacji