Mamy do czynienia ze swoistym konkursem na jakość doniesień płynących z gospodarki i Grecji. To swego rodzaju przeciąganie liny pomiędzy dwoma obozami – ocenia Brad McMillan, szef inwestycyjny w Commonwealth Financial Network, firmy zarządzającej aktywami o wartości 97 mld USD.

Od majowego szczytu indeks S&P500 spadł o około 2,4 proc. schodząc do dwumiesięcznego minimum, co było/jest pokłosiem obaw związanych z wyczekiwaniem na decyzję Fed odnośnie rozpoczęcie cyklu zaostrzania polityki monetarnej.
W czwartek inwestorów szczególnie ucieszył odczyt dotyczący wzrostu sprzedaży detalicznej w maju. Choć okazał się nieco niższy od prognozy (1,2 vs. 1,5 proc.) wskazał jednak na trzecią z kolei miesięczną zwyżkę Największy wzrost zanotowali dilerzy aut i stacje benzynowe. Wyraźnie wzrosła ona także w głównych segmentach handlu detalicznego. Bez uwzględniania sprzedaży aut sprzedaż detaliczna wzrosła o 1,0 proc., a bez uwzględniania sprzedaży aut i paliw o 0,7 proc.
Osiem z dziesięciu głównych grup branżowych z indeksu S&P500 drożało drugą sesje z rzędu, z czego najmocniej opieka zdrowotna, użyteczności publicznej oraz telekomunikacyjna.
W opozycji do nich stała branża energetyczna, której przedstawiciele tanieli z uwagi na przecenę ropy, wywołaną doniesieniami o rekordowym wydobyciu surowca przez największego członka OPEC.
Na finiszu sesji indeks Dow Jones IA zyskiwał 0,22 proc., wskaźnik S&P500 rósł o 0,18 proc. zaś Nasdaq Composite o 0,12 proc.