Dobre prognozy dla kochających diamenty

Ewa Bednarz
opublikowano: 2015-01-27 00:00

ALTERNATYWNE W diamenty wciąż inwestuje mało osób, a czas na to jest dobry.

Głównym motorem popytu na kamienie są wciąż producenci biżuterii, a największymi rynkami: Stany Zjednoczone, Chiny i Indie, i to dzięki nim popyt rośnie, co przekłada się na wzrost cen. Zdaniem analityków firmy Bain & Company, która co roku razem ze Światowym Centrum Obrotu Diamentami w Antwerpii przygotowuje raport z rynku diamentów, od 2019 r. popyt zacznie przewyższać podaż, a do 2024 r. większość kopalni może być wyeksploatowana. Specjaliści podkreślają, że zapotrzebowanie na diamenty rośnie wraz ze wzbogacaniem się społeczeństwa i prognozują, że wielkość klasy średniej w Chinach wzrośnie 2,5-krotnie w ciągu najbliższych dziesięciu lat, a w Indiach prawie trzykrotnie. Prognoza wyższego popytu na surowiec diamentowy zakłada też większy wzrost PKB w krajach rozwiniętych, co napędzi konsumpcję.

Popyt na diamenty będzie rósł w ciągu najbliższej dekady 4-5 proc. rocznie, wynika z raportu. Wraz z tym rosnąć będą też ceny, zwłaszcza że efektem wyczerpania zasobów kopalni i braku nowych odkryć będzie konieczność kopania coraz głębiej, a to znacznie podwyższy koszty wydobycia. Nie obędzie się jednak bez niespodzianek. Eksperci Bain & Company przewidują, że za 5 lat podaż diamentów nieznacznie wzrośnie i wyniesie 163 mln karatów. Będzie to jednak zdarzenie jednorazowe, a wydobycie i tak będzie niższe od tego sprzed kryzysu (177 mln w 2005 r.). W latach 2019-24 podaż kamieni będzie już spadać średniorocznie 1,5-2 proc. © Ⓟ

4-5 proc. W takim tempie rocznie będzie rósł popyt na diamenty w najbliższej dekadzie, wynika z raportu Bain & Company.